Tęsknię za latem

Podczas gdy w końcu nastał mróz, śniegi zasnuły ulice, w międzyczasie dorobiliśmy się nawet prawdziwego huraganu, a drogowcy w Lublinie zaskoczyli zimę kosząc trawę pod śniegiem zamarzyła mi się taka sytuacja: pachnie zbożem na polu, słońce świeci, ja w gumiakach wśród pomidorów obrywam wilki bez pośpiechu, bo bobas smacznie śpi w wózku, nieopodal w cieniu gałęzi orzecha w sadzie, przykryty pieluchą, pilnują go (właściwie to jej nie jego ;)) koteł Frusci Frusci i Fridzia – pieseł przed złemi snami, dookoła cisza i spokój… WAKE UP!

na działce

66 opus (ale nie dei) w realu

Bambina wcale smacznie nie śpi tylko łypie na mnie okiem z wózka spod telewizora (po kilkugodzinnej mordędze w końcu zgodziła się przysnąć snem czujniejszym niż sen szkolonego szpiega CIA, przed telewizorem – o zgrozo!). Z telewizora płynie muzyka fortepianowa grana przez zdolnego (jak mniemam, gdyż w tv go pokazali) młodzieńca, Opus 66-Czegoś-Tam Chopina. Nie sądzę, żeby moje dziecię świadomie lubowało się w muzyce klasycznej, myślę jednak iż w jakiś sposób wpływa ona na humory Bambiny.

PUMP UP THE VOLUME

Graj chłopie ile wlezie, niech ci Bozia w dzieciach wynagrodzi za te talenty! – spoglądam błagalnie w stronę telewizora, podkręcając volume. Chłopaczyna wygląda jakby miał za chwilę dostać fiksacji, co oznacza że jest dopiero w połowie piosenki (o ile utwory Chopina można nazywać piosenkami :D), a ja mam jeszcze chwilę dla siebie, co oznacza że mogę wybrać jedno z poniższych

a) nastawić makaron na obiad (wtedy po raz kolejny w tym tygodniu zjemy spaghetti z pesto, które nie ma nam się prawa znudzić, albowiem tylko to jestem w stanie przyrządzić w 10 minut)

b) przytrzymać pralkę, która podczas wirowania traci kontakt z kulą ziemską i telepie się po całej łazience (nie, nie da się jej wyregulować, już próbowaliśmy milion razy)

c) wziąć zaległy prysznic

d) sprawdzić na portalach typu madka.pl jak obciąć niemowlęciu paznokcie, nie obcinając przy tym maleńkich palątków. A narzekaliśmy, że kotu ciężko obciąć!

HELP-UN-KU!

Dziecko awanturujące się nie nadaje się do profesjonalnych parentingów

Obiecywałam ostatnio, że nie będzie dzieciowo – różowo na blogasku, a tu proszszsz… parenting pełną gębą! Swoją drogą, ciekawe skąd one mają na to czas, te całe blogerki od parentingu, na to pisanie blogasków z analizą cen pieluch itp. Może mają inne dzieci, jakieś spokojniejsze? Śpiące bardziej? Takie co ich nie trzeba Chopinem pacyfikować?

Wracając do tematu, ten wpis miał być o planach na tegoroczny sezon ogródkowy, a wysmarowałam wstępniak o d. Maryni. Do rzeczy więc…

ogród w styczniu

Styczeń – PLANUJEMY OGRÓD I przeglądamy nasiona

W miesiącu styczniu bierzemy kartkę i długopis, myślimy co by tu bliżej wiosny ponasiewać do wolnych doniczek/hektarów/skrzynek balkonowych, przeglądamy nasiona pozostałe z ubiegłego roku, ewentualnie dokupujemy brakujące. Jak to ogarnąć logistycznie? Pisałam o tym w ubiegłym roku – TUTAJ można przeczytać o tym jak kupować, żeby nie zwariować. Często pytacie mnie w prywatnych wiadomościach gdzie kupuję nasiona. Głównie przez internet, bo łatwiej mi tą czynność ogarnąć i nikt mnie nie pogania, np. TEN SKLEP jest całkiem nieźle zaopatrzony i co też ważne – poszczególne odmiany są tu dokładnie opisane, więc nie muszę szukać po necie dodatkowych informacji. To, czego nie uda mi się zamówić w necie, dokupuję w sklepie stacjonarnym w pobliskiej wsi, tam gdzie ziemię do wysiewów i inne niezbędniki.

O tym jak zaplanować ogród przeczytasz W TYM WPISIE, znajdziesz tam między innymi info o tym jakie rośliny sadzić w słońcu, a co uda się w półcieniu oraz o tym, które warzywa i zioła mogą rosnąć obok siebie, a które niezbyt się lubią. Najleniwszym, którym nie chce się klikać w link, wklejam przydatną tabelkę obrazującą sympatie i antypatie ogródkowe 🙂

uprawa współrzędna roślin tabela

ogródkowe Plany na sezon

Wprawdzie to będzie pierwszy sezon z bobasem pod pachą, ale dam radę, w planach mam posiać mniej ale jednak cokolwiek, no przecież nie będę jeść pomidorów ze sklepu! W ubiegłym sezonie trochę zaniedbałam ogród przez chodzenie z brzuchem (od kiedy grawitacja mnie pokonała i wywaliłam się na twarz w dynie pochylając się nad jedną z nich, jako ciężarna odpuściłam sobie wszelkie aktywności ogrodnicze poza wąchaniem kwiatków, jedzeniem pomidorów i marudzeniem że Bob źle wilki poobrywał). Przez tą przerwę mam niedosyt i tak strasznie chce mi się popracować fizycznie w ogródku! Tak więc w tym roku bobas do wózka w cień, a ja do robót polowych – taki jest plan.

wieś latem

W tym roku stały fragment gry to marchewka, pietruszka, buraczki – czyli standardy korzeniowe, kilka (dosłownie tyle ile zmieści się sadzonek na parapecie) krzaczków najulubieńszych pomidorów (oj, ciężko będzie wybrać odmiany) i kilka tych lekko ostrych papryczek peperoncino i trochę jalapeno – MUSOWO! Za to planuję mocno ograniczyć dynie, ponieważ nie jesteśmy w stanie potem tego towaru przejeść. Odpuszczam w tym roku duże odmiany typu Chicago Warted czy te olbrzymy Rouge de Cośtam. Weź to potem człowieku przekrój i obierz ze skóry, gdy chcesz zjeść kawałek na obiad… W tym roku stawiam na Hokkaido, sprawdzone brzydale ale najsmaczniejsze Butternuty i te małe Black Futsu. I maksymalnie 3 cukinie 🙂 Z kapustnymi się mocno zastanowię, bo w ubiegłym roku szlag mi trafił wszystkie brokuły gałązkowe (jakiś dziki rój mszycopodobnych stworów zeżarł wszystko aż im się uszy trzęsły), z kapuchy ocalały czerwone Kalibos (pycha te Kalibosy, nawet je kisiłam i smakowały wybornie) więc wróć, kłamię. Z kapustnych na pewno właśnie te Kalibosy posieję. I tradycyjnie fasolka szparagowa będzie (dużo, bo jestem nałogowcem fasolkowym) i mnóstwo ziół i jeszcze kilka rzeczy, o których opowiem gdy już znajdę chwilę żeby rozejrzeć się za nasionami, bo jeszcze nie było okazji.

dynie ogród

Ubiegłoroczna kolekcja – od lewej ta największa to Rouge d’etampes, mniejsza – Hokkaido, Muscat de Provence pośrodku, u góry i na dole Black Futsu i kawałek Chicago Warted widać

dynia

dojrzała Black Futsu

Za sałatą mi się tęskni, och tęskni, więc tej nie zabraknie w tym sezonie w dużych ilościach i w wielu odmianach.

sałata na działce

W ogóle mi się tęskni za zieleniną i myślę że najwyższy czas przeprosić się z kiełkownicą. Jeśli interesuje cię ten temat – zajrzyj do tego wpisu sprzed roku, znajdziesz tam wyczerpujące informacje o tym jak i co kiełkować w domu oraz przeczytasz o właściwościach poszczególnych kiełków.

Kiedy wysiewamy nasiona warzyw i ziół? Kiedyś publikowałam u siebie przydatną tabelkę, wiem że pewnie nie chce ci się szukać, więc wrzucę ją jeszcze raz:

A TUTAJ jest podobna rozpiska z terminami wysiewania ziół.

Napomknę jeszcze o ogórkach, bo chociaż lato było słabe, a pogoda w kratkę to ogórki dopisały i plonowały pięknie i długo bez żadnego chorowania. Udały się bez żadnych interwencji środków ochrony roślin. W ubiegłym roku posiałam dwie odmiany o zwiększonej odporności na mączniaka i dobrze się sprawdziły, dlatego pewnie powtórzę je w tym roku.

jakie ogórki do ogrodu

Mam nadzieję, że tegoroczny sezon będzie cieplejszy od poprzedniego. Umówmy się, ubiegłoroczne lato było totalnie do dupy. Niech w tym roku pogoda się zrehabilituje i dopisze.


Idzie luty, więc najwyższy czas zorganizować się i zaplanować wysiewanie nasion warzyw na rozsady. Co robimy w lutym oprócz bujania w obłokach i czekania na wiosnę? Polecam wpis z kompletną listą działań ogródkowo – parapetowo – logistycznych w miesiącu lutym. Znajdziesz tam również aktualną listę sezonowych warzyw i owoców. Stay tuned!