Pierwsze wysiewy poczyniłam w poniedziałek – do doniczek poszły papryki, z pomidorami poczekam jeszcze tydzień. W trakcie przygotowywania rozsady powstał niekontrolowany chaos i ogólny bajzel. Przez kota. Tam, gdzie nie zdążyłam narozsypywać ziemi, robotę dokończył Bonzo – futrzak rozniósł po całym mieszkaniu wszystko, co przylgnęło do łapek podczas eksploracji worka z ziemią. Wirujący w powietrzu czarnoziem to nieodłączna część domowej produkcji rozsad, inne niezbędne rzeczy to: pojemniki do wysiewu, nasiona, spryskiwacz i parapet.

Pojemniki do wysiewu
Wystarczą zwykłe plastikowe pudełka po lodach, pieczarkach itp. Trzeba koniecznie zrobić im dziurki na dnie (manual: odpalamy kuchenkę, bierzemy śrubokręt gwiazdkowy, podgrzewamy końcówkę nad ogniem, dźgamy w denko, robimy dziurę, powtarzamy czynność kilkukrotnie). Paletki do wysiewu i wielodoniczki dostępne w sklepach ogrodniczych są już przystosowane i nie trzeba przy nich majstrować śrubokrętem, ja jednak wolę korzystać z pojemników z „recyklingu”. Podrośnięte siewki trzeba niebawem transferować na większy metraż, a wydłubywanie ich z wielodoniczki jest upierdliwe. Wygodniej wydłubać z pudełka po lodach. Wielodoniczki bardziej sprawdzają się w szklarni i na polu.

Do przygotowanego pojemnika nasypujemy ziemi, wysiewamy nasionka, przysypujemy ziemią, przyklepujemy i spryskujemy wodą na całej powierzchni – przyda się nam spryskiwacz, którym będziemy zraszać ziemię – lepiej nie lać wody z konewki, kubka czy butelki bezpośrednio na ziemię bo wypłuczemy nasiona! I narobimy asymetrycznych dołków w ziemi ;).
Warto potem przykryć pojemnik folią – ziemia nie będzie tak szybko wysychać, trzeba przy tym pamiętać o wietrzeniu, bo inaczej wyprodukujemy pleśń w gratisie.

Wysialiśmy już nasze nasiona i wszystko jest super, o ile ktoś wysiał tylko jedną odmianę papryki czy pomidora. Jeśli nie dostanie nagłej amnezji to sobie zapamięta co ma w doniczce. Jednak cóż uczynić, gdy mamy więcej odmian i chcemy im przypisać nazwy?

Potrzebne będą etykiety
Kreatywność matką ogrodników. Po internetach krąży wiele ciekawych patentów na tagowanie roślin. Nie szukajcie! Zebrałam te najbardziej przydatne w jednym miejscu, na Part Thyme’owym profilu Pinterest tutaj: PartThyme – PlantLabels. Nie ma za co 😉  Ja do oznaczenia odmian papryki użyłam jednorazowych nożyków plastikowych. Węższą część wsadzam w ziemię, na szerszej piszę flamastrem nazwę rośliny/odmianę. Niezłe są też patyczki z lodów, albo np. takie szpatułki, które pani doktor pcha nam do gardła i każe powiedzieć aaaa gdy podejrzewa grypę.

Co teraz?
Teraz musimy gdzieś postawić te nasze doniczki (pamiętajcie o podstawkach!), najlepiej w ciepłym, ustronnym miejscu (ale nie na kaloryferze!) pamiętając o zwilżaniu ziemi. Czekamy cierpliwie – pomidory przeciętnie kiełkują po 4-7 dniach, papryka potrzebuje trochę więcej czasu, dużo zależy od odmiany, temperatury jaką mamy w domu i tym podobnych czynników. Dopóki nasionka nie zaczną kiełkować, nie muszą mieć dostępu do światła, ale gdy tylko zobaczycie pierwsze zielone listki wystające z ziemi, wystawcie je natychmiast na parapet zapewniając od tej pory stały dostęp do światła i obracajcie codziennie o 180 stopni, żeby nie wychylały się w stronę światła i rosły prosto.

Potencjalne zagrożenia dla naszych roślinek:

1. Przelanie (nadgorliwość przy uprawie roślin bywa zgubna, szczególnie pomidory źle znoszą nadmiar wody)
2. Za rzadkie podlewanie – bez żartów, nie hodujemy kaktusów
3. Dzikie zwierzęta domowe – jeśli macie w mieszkaniu kota, który jest zaprogramowany na search & destroy mode, zróbcie mu prywatną doniczkę z roślinkami. Posiejcie mu jakąś zieleninę np. trawę, kolendrę czy kocimiętkę. Kot będzie mógł sobie podgryzać, znęcać się nad roślinami do woli i (być może) odczepi się od waszych siewek. Przy okazji odrobina pożartej zieleniny dobrze mu zrobi na kiszkę 😉

ogród

W międzyczasie zacznijcie kolekcjonować kubki po śmietanie, albowiem…
Jeśli nasze świeżo wyhodowane roślinki wytworzą co najmniej 2 liście właściwe – to znak, że trzeba je przesadzić i każdej siewce zapewnić oddzielną doniczkę. Ale o tym w następnym odcinku. Stay tuned.


Link do kolejnej części tutaj: Jak wyhodować sadzonki w domu – część 2


 

  • ekscytacja! bardzo lubie ten wpis <3