Jestem tu, więc nie jestem tam

I w tym cały kłopot. Bo ze mną są pomidory. I papryka. O ile papryka nie marudzi, bo wygląda na zadowoloną, to pomidory już ledwo zipią na tych ciasnych parapetach. W ubiegłą sobotę, czując że to już ostatni moment na takie zagranie, wzięłam pod pachę skrzynkę z pomidorami i wywiozłam je do Letniej Bazy, przeprowadzając przy okazji szybką akcję z sianiem pomimo niedogodności atmosferycznych. Ku mojej radości, zapowiadane śniegi z deszczem i tzw. hebel nie nastąpiły, w związku z czym spędziłam całkiem miłą i przyjemną sobotę na łonie natury, grzebiąc w świeżo uprawionym polu i włócząc się po okolicy.

pierwsze wysiewy wiosną

Wysiawszy marchew, buraczki i cały zagon pietruszki (13,50 za kilogram nie chodzi piechotą), cebulę dymkę, bób, rukolę, rzodkiewkę, koperek, uznałam że plan minimum został wykonany i udałam się na obchód.

wiosna na wsi
Jagoda Kamczacka
żonkil
Kwiaty wiosenne, przypadkowe
szpinak jesienny
Najwyraźniej ktoś oprócz mnie też lubi szpinak. Obstawiam bażanta 😉
czosnek uprawa
Jesienny czosnek
czosnek niedżwiedzi
I czosnek niedźwiedzi

Z dwóch mizernych sadzonek marketowych już całkiem pokaźne poletko się zrobiło, jeszcze kilka lat i będę mogła zbierać plony do koszyka, a nie w garść 😉 Więcej informacji o właściwościach czosnku niedźwiedziego i jego uprawie znajdziesz w tym wpisie: czosnek niedźwiedzi

prace polowe
Chilin’ po robocie 😉
wiosna na wsi

Tak słabych, powyciąganych sadzonek pomidorów jeszcze w życiu nie miałam. Przesadziłam je w świeżą ziemię, dałam większe doniczki i pozostawiłam w starej szklarni. Oczywiście nie wszystkie. Mały backup nadal kisi się ze mną w miejskim mieszkaniu. Wczoraj byłam na zwiadach i po wstępnych oględzinach mogę powiedzieć, że tamte „porzucone” na wsi mają się dużo lepiej niż te w mieszkaniu. Lepiej znoszą nocne chłody niż „miejskie pomidory” niedobór światła słonecznego. Oczywiście, mam swoich ludzi do cowieczornego podlewania i ewentualnej ewakuacji pomidorów „w razie czego”. Aby do maja 😉 Mam nadzieję, że w gruncie im się poprawi i odżyją. W końcu to pomidory – poradzą sobie…

Tymczasem w starym domu

Trwa demolka. Na pierwszy ogień poszła stara kuchnia kaflowa, musieliśmy ją rozebrać. Niestety, mając do wyboru mniejszy metraż kosztem kaflowej kuchni, wybieram… metraż i normalną kuchnię. Ogień mogę sobie rozpalić w ognisku. Fajerki sobie zostawię. Są wyjątkowo fotogeniczne.

fajerki
cegły
Pozostałości starej kuchni kaflowej
stare drzwi
kot wiejski
Frusci Frusci z lemurowym ogonem
stare drzwi
bluszcz
kwiaty wiosenne

Tyle kwiatków i doniesień z Letniej Bazy Part Thyme, postaram się wrócić niebawem, tymczasem moje losy na bieżąco można śledzić na Instagramie