Ostatnio mam fioła na punkcie potraw curry, szczególnie warzywnych i szczególnie w wydaniu Jamiego Oliviera, z którego przepisów często czerpię i opycham się po uszy. Niedawno testowałam jego świetny przepis TU (KLIK)  na warzywne curry z kalafiora z ananasem, modyfikując go odrobinę ze względu na brak pewnych składników (zamiast liści curry użyłam zamiennie curry w proszku, a całość jadłam tylko z ryżem). Opowiem dziś właśnie o tym curry w proszku. Znalazłam kiedyś mało skomplikowaną, dość uniwersalną recepturę i od tamtej pory, na jej bazie przygotowuję przyprawę samodzielnie. A kiedy mi się kończy, robię ją od nowa. Tak jak dziś.

Seven seas curry – przyprawa

8 strąków zielonego kardamonu
6 łyżek ziaren kolendry
3 łyżki ziaren kuminu
8 goździków
4 cm kory cynamonu
1 łyżka chili w proszku
1 łyżka mielonej kurkumy

Procedura:
1. Na desce do krojenia rozgnieść nożem strąki kardamonu, następnie wrzucić je na patelnię razem z kolendrą, kuminem, cynamonem i goździkami. Prażyć podrzucając do góry i mieszając (tak jak to robią na filmach) aż przyprawy oddadzą aromat (będzie czuć w całej kuchni).
2. Kiedy przyprawy trochę przestygną, wydłubać ziarenka kardamonu z łupinek, a potem utrzeć je w moździerzu razem z resztą przypraw.
3. Dodać chili, kurkumę i wymieszać.

curry

Przechowywać w słoju szczelnie zamkniętym.
Kardamonu kupcie więcej, przyda się do ugotowania indian beryani –  przepis na to danie siłą wydarłam sąsiadowi, który ma spore pojęcie na ten temat, a potrawa jest warta każdego grosza wydanego na kardamon. Przepis rozpracuję i opublikuję wkrótce.

Baza przepisu pochodzi z książki „Red hot – a cook’s encyclopedia of Fire and Spice”. Przyprawa jest delikatniejsza niż większość popularnych mieszanek curry.