W ostatnich czasach trochę z przymrużeniem oka podchodziłam do wszelkich publikacji a’ la ogrodniczych. Dlaczego? A dlatego, że niewątpliwie mamy teraz modę na zielone życie, zdrowe odżywianie, uprawę własnych ziół czy nawet warzyw. Nie mówię wcale że to źle, to nawet bardzo dobrze. Patrząc na to z drugiej strony, na fali mody powstaje całe mnóstwo książek o podobnej tematyce. W takim zatrzęsieniu ciężko jest oddzielić plewy od ziaren. Każdy jest teraz ogrodnikiem. Albo przynajmniej ekspertem ogrodnictwa 😉

ROK W OGRODZIE, DAN PEARSON/ WYDAWNICTWO LITERACKIE, 2019

Po pierwsze – przyznam się bez bicia, że kupiła mnie okładka. Miłość od pierwszego wejrzenia. Po wstępnej ocenie, o czym ta książka może być i czy aby nie jest kolejnym gniotem, w którym pańcia z miasta, która w życiu rąk ziemią nie ubrudziła, mądrzy się przez nieszczęsne 200 stron o sianiu kolendry do doniczek na parapecie w kolorze zgaszonej mięty i skandynawskiego różu, podjęłam szybką decyzję.

What the hell… Biorę!

rok w ogrodzie

Dan, chodźmy na wino

Jeśli szukasz w książkach ogrodniczych porad typu: W kwietniu siejemy buraki, marchew pietruszkę i koperek, to nie jest TAKA książka. Po pierwsze – autor mieszka na stałe w UK, gdzie panuje trochę inny klimat od naszego, po drugie, jego Rok w Ogrodzie to nie poradnik, ani nie taki był zamysł tej książki. Lecz jeśli szukasz przepięknych opisów pór roku, prac ogrodowych pełnych pasji oraz zachwytu nad przyrodą i magii w czystej postaci – to TO! Po pierwszych stronach przeczytanych już wiedziałam, że znalazłam bratnią duszę. Po pierwszym rozdziale, chciałam huknąć gościa w plecy i zabrać go na wino w plenerze. Bo Dan Pearson to osoba, z którą chciałoby się wyjść bladym świtem w gumiakach na ogród i kontemplować rosę skraplającą się na płatku magnolii czy rozprawiać godzinami o wyższości liliowego bzu nad białym. Jednym słowem – swój chłop.

Nikt tak pięknie nie mówił o piwoniach

Dan Pearson to znany brytyjski architekt ogrodu. Książka napisana jest w formie dziennika, prowadząc czytelnika przez kolejne miesiące i pory roku. W międzyczasie autor przenosi nas wspomnieniami trochę do swojego dzieciństwa w brytyjskich latach 70-tych , trochę do ogrodów
które stworzył lub pomagał kreować w różnych innych miejscach na ziemi. Poznajemy ulubione odmiany roślin, którymi Dan obsadza swoje projekty. Przyznam, że większą część książki przesiedziałam z notesem i „Googlami” notując co ciekawsze odmiany roślin, które być może w przyszłości wykorzystam u siebie. Oczywiście jeśli tylko warunki na to pozwolą. Dla mnie lektura tej książki była nieocenionym źródłem pozyskania nowej wiedzy na temat roślin ozdobnych. Na przykład z kwiatami zawsze było mi nie po drodze, nie umiem o nie dbać, nie mam cierpliwości, nie znam się, nie odróżniam ciemiernika od przylaszczki 😉 Autor w przeciwieństwie do mnie, ma sporą wiedzę w tym temacie, który to bezboleśnie przyswoiłam dzięki nienachalnej formule opisowej. Nudzą mnie opisy w książkach w stylu: „Piwonia kwitnie w czerwcu, ma kolor taki, śmaki i owaki”. Wolę: „Jej kwiaty stanowią kulminację fascynującego przebudzenia”. Tak na marginesie, nikt tak pięknie nie mówi o piwoniach jak Dan Pearson.

Autor jako ogrodnik, jest wielkim entuzjastą równowagi w przyrodzie, nie cierpi przesadyzmu i wypięknionych ogródków z modnymi, na pozór ładnymi, ale źle dobranymi do otoczenia roślinami, które bardziej zakrywają niż wydobywają piękno przestrzeni na której rosną.

Wykoszę ścieżkę dla kontrastu i ułatwienia dostępu – przez chwilę czuję, że to wszystko czego kiedykolwiek oczekuję od ogrodu. Środowiska, które jest delikatnie sterowane, ale ma swoją własną wolę i nieskończoną złożoność. Jaskrom wolno mieszać się z innymi tak, że trudno zauważyć, gdzie kończy się natura, a zaczyna ręka ogrodnika…

Nadal czekam na polską, napisaną z polotem książkę ogrodniczą. Nie jakieś okrutne nudziarstwo o tym samym co wszędzie, nie kolejną wydumaną, hipstersko – bezużyteczną, tylko taką którą będzie czytało się z wypiekami na twarzy. Anybody?

Poczynania ogrodnicze autora książki możecie tak jak ja podglądać na Instagramie – oto jego profil:
https://www.instagram.com/coyotewillow/