Home office

Ciężko mi wysiedzieć w domu przed komputerem, gdy jestem tu na wsi. A robota się sama nie zrobi. Przeniosłam się więc na taras od strony lasu. Mam tu kota, oswojonego wiewióra i dzikie zwierzęta na wyciągnięcie ręki. Zaobserwowałam, że dla niektórych to stała trasa spacerowa.
home office

Poranne mgły i zamglenia

oraz burze i tornada to w tym roku „stały fragment gry”. Trochę mnie już męczy ten ciągły deszcz, woda w ogrodzie po kolana i otwieranie/zamykanie szklarni co 5 minut. Na osłodę mamy czasem przyjemne mgiełki rankiem. Zapraszam na spacer po okolicy…

lato na wsi
Po sąsiedzku
lato na wsi
lato na wsi
lato na wsi
starodrzew
Ten dąb znam od maleńkości (w sensie mojej, nie jego, on był dużym drzewem „od zawsze”)

Ogród Warzywny

Dziwny to sezon. Ze trzy razy wysiewałam cukinie i dynie zanim cokolwiek skiełkowało. Marchewka i pietruszka siana była do gruntu dwukrotnie. Najpierw było długo, długo zimno, potem nastąpiły ulewy, które się właściwie nie skończyły. Nie ma dnia bez ostrej burzy i hektolitrów wody, w których tonie mój ogród. Jedynie sałata, groszek, cebula i buraczki oraz szpinak radzą sobie w tej sytuacji bezproblemowo. W tym roku dowiedziałam się też jak wielki apetyt mają ślimaki, których są miliony w ogródku warzywnym, a nawet w truskawkach. Opierdzieliły wszystkie kalafiory i kapusty a także kalarepę i kawałek liścia hosty od cioci-Hani-z-Pomorza. Nie wiem co z nimi począć, więc nie robię nic, czekam aż się nażrą i sobie same pójdą.

ogród na wsi
lato na wsi

Pomidory

Z początkiem wiosny niespodziewanie Bob wybudował niewielką szklarnię, która uratowała moje przerośnięte sadzonki pomidorów. Rosną tu sobie w donicach już od początku maja. Gdy było zimno, a bywało często, odpalałam im grilla. Mam tu ok. 15 sztuk pomidorów, reszta (drugie tyle) walczy w gruncie. Piszę „walczy” nieprzypadkowo, ponieważ tegoroczna aura nie sprzyja hodowaniu ani pomidorów ani w ogóle niczego (oprócz ślimaków). Powinnam raczej zakładać pola ryżowe a nie grządki z warzywami. Wracając do pomidorów – kilka odmian powtórzyłam z ubiegłorocznych „darowizn”(pamiętacie historię jak przemroziłam pomidory w maju a potem dostałam sadzonki różnych odmian od jednej takiej dobrej duszy z Instagrama? ). I mam kilka starych ulubionych tj. Aussie. Jest też kilka takich, które planowałam wyhodować rok temu ale mi nie wyszło 😉 (patrz: przemrożenie pomidorów w maju) tj. Bawole Serce czy Marmande, który jako pierwszy właśnie zaczął się rumienić. W rogu szklarni stoi też donica z samotnym melonem. Knuję już w głowie niecny plan na przyszły rok – kastry budowlane na wczesną sałatę a potem na bakłażany i słodkie papryki full size.

red pear uprawa
Red Pear
marmande pomidor
Marmande
pomidor Kalman
Kalman
italian peperoncini
Italian Peperoncini
szlklarnia diy
szklarnia diy
szklarnia rozsady

Secret Garden Project – przegląd roślin na rabatach

W myśl staropolskiej znanej zasady feng shui „Wpierw zbuduj dom, a potem stwórz ogród” zrobiłam dokładnie odwrotnie. Ale nie mogę przecież patrzeć ze swojej przyszłej sypialni na puste klepisko! Trzeba było naprędce ten widok z okna sobie zorganizować. Upłynie jeszcze kilka lat zanim ogród nabierze kształtów, na razie to takie przedszkole dla roślin, które będą sobie tu powoli rosły, żeby w przyszłości zachwycać. Rośliny w Secret Garden pozyskałam z kilku źródeł. Większość kupiłam w szkółkach przez internet, część wyhodowałam z nasion, część z tzw. wykopalisk, a kilka sztuk dostałam w paczce znad morza (ale o tym później). Piwonie mam przekopane ze starego ogrodu, tzw. spuścizna po przodkach 😉 Pewnie jeszcze babcia te same hodowała. Ogród jest podzielony na 3 rabaty. Jedną, małą okalającą szklarnię od strony północno-zachodniej i dwie większe równoległe, przedzielone ścieżkami o nieregularnym kształcie.

szklarnia diy

Rabata północna

To niewielki zakątek tuż przy szklarni. W centrum rabaty rośnie hortensja Saxon Kronentor, która jest jeszcze zbyt mała by zasłużyła na osobną focię. Rosną tu sobie piwonie, Brunnera Macrophylla i piękna szarosrebrna Artemisia Ludoviciana „Valerie Finnis” dla kontrastu. Akcent kolorystyczny daje Astrantia Major „Censation Milano” , którą można spotkać też w innych częściach ogrodu, tak samo jak ostnice Stipa Tenuissima „Ponytails” okalające ścieżkę i tu i na drugiej rabacie. Od frontu, przy samej ścieżce do szklarni rosną żurawki, które spotkamy też na przeciwległej rabacie. Komponują się ładnie z bergeniami. Macierzanka cytrynowa Doone Valley okrywa puste „placki”, których niestety jest jeszcze sporo we wczesnej fazie ogrodu.

lessoniana
Anemanthele Lessoniana otwiera i zamyka wejście do ogrodu
artemisia ludovica
Artemisia Ludoviciana „Valerie Finnis”
trawa red rooster
‘Red Rooster’ (Carex buchananii)
szałwia purple rain
szałwia „Purple Rain”
byliny
to z „wykopalisk” 😀 Zakładam, że Brunnera

Rabata lawendowa

Najbardziej nasłoneczniona ze wszystkich trzech. Nazwałam ją lawendową, bo dominuje tu lawenda w połączeniu z trawami Stipa Tenuissima „Pony Tails” i santoliną. Posadziłam tutaj niewielkie drzewko, którego nie mogę się doczekać aż urośnie i zakwitnie – dereń Cornus Kousa. Na skraju rabaty jest też drugi dereń, ale inny – Cornus Alba „Sibirica”, których mam właściwie więcej, kilka rośnie na tyłach Secret Garden, tuż pod brzozami himalajskimi. Spotkamy tam też kilka oczarów. To moja „inwestycja w widok” na stronę wschodnią w przyszłości 😉 Trzeba dbać o widoki, prawda? Wyobraźcie sobie bielutką korę brzóz himalajskich i czerwone łodygi dereni na tym tle, a na dole będą rosły trawy. Wracając do rabaty lawendowej – mamy tu jeszcze jarzmiankę, kilka piwonii, których lustrzane odbicie jest na przeciwległej rabacie. Są też trawy – m.in. Piórkówka Japońska „Hameln”, kilka trzcinników Calamagrostis Acutiflora i miskanty. Wejścia do szklarni pilnują turzyce ‚Prairie Fire’ Carex testacea. Hebe oraz Hypericum x inodorum „Magical Beauty” to zimozielone krzewy, a punkty kolorystyczne obstawiają jeżówki, dwie odmiany – Echinacea Purpurea „Magnus” i „Meditation White”. (edit: kiedy kończę pisać ten tekst, zaczynają właśnie kwitnąć). W szklarni mam też „magnusowe przedszkole” wysiane z nasionek – niebawem będę je dosadzać, żeby wypełniły puste placki. Gdzieś nieopodal wysokich traw pojawił się też niewielki łanek (zdrobnienie od „łan”) Werbeny Patagońskiej. Czekam z niecierpliwością na ten łan 😉

stipy rabata
ostnice ustalają kształt ścieżki
rabata lawenda
rabata „lawendowa”
stipa rabata
Stipa Tenuissima „Pony Tails”
lawenda
Stipy & Dark Havana
lawenda
lawenda Dark Havana, w tle Magnusy
magnus
Magnusowe przedszkole
stipa jak wyhodować sadzonki
„stipowe” przedszkole
dereń alba sibirica
Cornus Alba „Sibirica”

Rabata dzika

Tak ją nazwałam, bo ma być w założeniu trochę leśna taka, trochę tajemnicza, trochę paprociowa, Mam ich na razie 3 odmiany (paproci), z pewnością chcę mieć więcej w przyszłości, mam troszkę fijoła na ich punkcie. Bezpośrednio przy tej rabacie rosną drzewa, więc znalazło się trochę miejsca dla cieniolubnych. Najchętniej całość obłożyłabym paprociami, no ale znalazło się też miejsce dla Veronica Spicata „Christa”, Magnusów, babcinych piwonii, bergenii, rozchodników i jednej hortensji. Rośliną zadarniającą jest tu Epimedium Rubrum, a obwódkę dookoła tworzą trawy Hakonechloa Macra. Pośrodku tej kolekcji rośnie miskant Morning Light. Miało być ich trzy sztuki w całym ogrodzie, ale jeden sczezł na starcie, a drugiego wessała czarna dziura. Serio mówię. Pewnej huraganowo-burzowej nocy zrobił się lej, wessało go pod ziemię i już przepadł jak kamień w wodę.

piuropusznik strusi
Pióropusznik Strusi
żurawki w ogrodzie
żurawki + bergenie
piwonia
babcine piwonie

Paczka znad morza

historia PEWNEJ hosty

Z Hanią znamy się z Instagrama czyli właściwie się nie znamy, ale znamy się jakbyśmy się znały całe życie. Wszystko co napisałam w powyższym zdaniu to najprawdziwsza prawda, pomimo tego że może wydawać się na pierwszy rzut oka skomplikowana 😀 Tak bardzo się znamy, że aż wybieram się do niej na wakacje (kiedyś) nad dalekie morze, z nadzieją że nie okaże się na żywo panem Henrykiem, lat 68 jak to bywa czasem w internetach. Otóż pewnego dnia Hania, postanowiła mi wysłać paczkę. Żebym miała „kilka roślinek” do nowego ogródka. I następnego dnia przyjechał kurier, który cedząc przekleństwa przez zęby próbował wytargać paczuszkę z dostawczaka na podwórku pod werandą. Całe 20 kilo towaru 😀 😀 Zatrzęsłam się ze śmiechu i radości też, otwierając pudło Pandory, a czego tam nie było! Począwszy od metrowego pagaja który po wydłubaniu z czarnoziemu okazał się korzeniem winobluszczu spod samego Wawelu, przez bambusowe kijaszki, które okazały się Miskantem Olbrzymim, po konwalniki, języczki, jukki i całą paletę odmian rozmaitych host, w tym jednej takiej że niedługo będzie wyższa ode mnie 😀 Pomyślałam sobie wtedy, że to miło że jest nas więcej, wariatów takich na świecie.

hosta
hosta gigantea del mare

To tyle z początków Secret Garden. Są jeszcze puste placki i kijaszki powtykane tam gdzie roślinki są jeszcze tak małe, że trzeba je oznaczać, muszę jeszcze ogarnąć ścieżki i dużo pracy przed mną, ale trzeba mieć na uwadze, że ten ogród ma zaledwie dwa miesiące. Oczywiście będę update’ować na bieżąco i przybliżać charakterystykę poszczególnych roślin.

Stay tuned…