Rozpasany Iggy, Zocha i inni, czyli dlaczego nie czytam, a jak czytam to co i dlaczego

„Z hamaka” to kategoria, którą utworzyłam z myślą o tym, aby na bieżąco opisywać „dobra kulturalne” które przewijają się przez moje ręce (albo uszy czy też oczy). Bo czasem się przewijają. Nie samym chlebem, kardamonem i pomidorem człowiek żyje przecież. Przeczytane książki chciałam tu prezentować, o filmach opowiadać, perły muzyczne wyławiać… Póki co, możecie zobaczyć czego słucham (patrz piątkowe składanki), bo na muzykę akurat mam zawsze czas, a to co ostatnio czytam to… ekhemm… jak widać czeka na lepsze czasy na półeczce z etykietką „do przeczytania na dniach”.

Ostatnie miesiące tak dały mi w kość, że powinnam dodać do tej kategorii dodatkowy opis: „Książki, których nie mam czasu przeczytać”. Wiem, że brak czasu to kiepska wymówka, ale nic na to nie poradzę, od początku roku nadal męczę się z Iggy Popem (Iggy Pop. Open up and bleed /Paul Trynka) a to już prawie kwiecień. Po pięciu stronach przeważnie już śpię. Nie, żeby takie nudne było, po prostu jestem tak padnięta, że życiorys „ikony rockandrollowego rozpasania” zamiast ekscytacji wywołuje u mnie zieeeeew. Tak na marginesie, to bardzo porządnie napisana biografia, chociaż sam Iggy wkurza mnie czasami 😉 Z niecierpliwością czekam na lato, być może wtedy znajdę więcej czasu by walnąć się w hamak między drzewami i nadrobić zaległe lektury, tymczasem półeczka czeka…

książki

Na prawo – poczekalnia plus wymęczony po nocach Iggy, na lewo lektury (w miarę) niedawno przeczytane, pośrodku Patti, którą czytałam już ze 3 razy, ale ją uwielbiam i lubię mieć pod ręką. Od siebie polecę dziś „Opętanie” (pierwsza od góry na lewo) bo to mocny, porządny kryminał z wciągającą fabułą. Opętało mnie i łyknęłam całą historię w tempie ekspresowym, wykorzystując każdą wolną chwilę na czytanie, rzucając przekleństwami, że książka powinna być grubsza, a druga część powinna już czekać w księgarniach. Jako lokalna patriotka (akcja dzieje się na Lubelszczyźnie) oraz fanka mrocznych klimatów bardzo polecam. Dla mnie hicior.

Tymczasem wyszukałam już co najmniej 10 kolejnych tytułów, na które będę się czaić, prędzej czy później kupię, a potem dorzucę na ten stos zapomnienia po prawej 😉 Bobby znowu mnie zapyta „Ile to wszystko kosztowało i czemu tak dużo?” a ja mu odpowiem tak jak zawsze odpowiadam, że „Lepiej na to niż na narkotyki” i odczepi się jak zwykle i wszyscy będą szczęśliwi 🙂