O pikowaniu
Jeśli wysialiście w tym roku pomidory czy paprykę, lub planujecie to zrobić, prędzej czy później czeka Was czynność zwana pikowaniem. Jak to w ogrodnictwie bywa, nie chodzi wcale o latanie samolotem prostopadle w kierunku ziemi, tylko o przesadzenie naszych biednych małych wątłych roślinek do nowych domków. Tak jak pisałam w poprzedniej części: TU (KLIK)  – gdy nasze roślinki wykształcą więcej niż dwa liście właściwe (najlepiej 3-4), należy zapewnić im więcej miejsca na rozwój systemu korzeniowego. Potrzebne nam będą: łyżka, więcej ziemi, woda, parapet, a przede wszystkim …

Tymczasowe doniczki
Można kupić gotowce w sklepach ogrodniczych, można też wykorzystać wysokie kubki po śmietanie, jogurtach, jednorazówki do piwa czy butelki PET po lekkim tuningu. Do pikowania papryki wystarczą kubeczki 0,3 ale do pomidorów naszykujcie od razu większe – pomidory szybko rosną. Jeśli korzystacie z kubków z recyklingu, pamiętajcie o zrobieniu kilku dziurek na dnie, żeby roślina mogła pozbyć się nadmiaru wody.
Kilka pomysłów doniczkowych wrzuciłam na Pinterest: KLIK   – patent z wanną może być kłopotliwy 😉 ale niektóre pomysły są warte uwagi. Wracając do podlewania – oprócz doniczek naszykujcie też coś, co spełni funkcję…

Podstawki
Ja używam np. kuwet z zoologicznego, które zostały mi z czasów, gdy radośnie uprawiając fotografię analogową, przekształciłam sypialną część mieszkania w ponurą gotycką pieczarę przyozdobioną czarnymi kartonami w oknach, na rzecz funkcjonalnej ciemni. Na kuwetach było napisane flamastrem: wywoływacz, utrwalacz, woda z octem. W 3 kuwety wszystkiego nie pomieszczę, wykorzystuję więc pudełka kartonowe po owocach/warzywach (pełno ich do wzięcia w supermarketach). Poznasz rasowego ogrodnika domowego po tym jak targa przez Lidla naręcze skrzynek po brzoskwiniach  ;). Dno takiego pudełka wykładam workiem foliowym. Co można jeszcze wykorzystać? Np. tacę. Ogólnie chodzi o to, żeby podczas podlewania sadzonek nie zalać parapetu czy podłogi.

Procedura
Siewki wydłubujemy przy pomocy łyżki z pojemniczków, w których się „wykluwały”, nasypujemy ziemię do doniczki, robimy głęboki dołek, bierzemy roślinkę delikatnie w dwa palce, wsadzamy aż po same liścienie, obsypujemy ziemią i ugniatamy wokół korzeni, żeby ustabilizować roślinę w podłożu. Po przepikowaniu podlewamy, ustawiamy w zacienionym miejscu dopóki rośliny się nie ukorzenią, następnie transferujemy skrzynkę z sadzonkami na parapet. W razie potrzeby powtarzamy czynność jeszcze raz, zanim eksmitujemy rośliny z domu.

„Na gnój i różę słońce jednako świeci” (uwielbiam staropolskie przysłowia 🙂 )
Na tym etapie produkcji domowej rozsady odczujemy, że nasze parapety nie są z gumy i kurczą się proporcjonalnie do fazy wzrostu hodowanych roślin. Gdy pomidory podrosną (a zrobią to bardzo szybko po przepikowaniu), trzeba zapewnić im wystarczająco dużo miejsca, żeby nie stykały się nawzajem liśćmi. Najprościej wziąć dodatkową skrzynkę i rozstawić doniczki. Pamiętajmy też o podlewaniu i codziennym odwracaniu naszych roślin o 180 stopni do światła, żeby rosły ładnie w górę i nie wyginały się do słońca. To bardzo ważne. One mają rosnąć w pionie a nie w poziomie! W równomiernym doświetleniu odrobinę pomoże nam…

Blenda
To już trochę zboczenie zawodowe ale jakże bardzo pożyteczne w tej sytuacji! Możemy sobie zrobić taką prostą konstrukcję: kawałek tektury okleić z jednej strony białym papierem – może być karton, a nawet zwykła kartka z drukarki. Mocujemy tą tekturę na pudełku z roślinami od strony pokoju, białą stroną w kierunku okna. Od razu zauważymy, że jest trochę jaśniej w naszej zielonej wylęgarni. Blenda spełnia u mnie dodatkowo funkcję bariery przed kotem, który może mieć kaprys pożarcia wystającej z ziemi zieleniny.

„Na świętego Hieronima jest pogoda albo jej ni ma”
Na miejsce stałe wysadzamy pomidory i paprykę po przymrozkach majowych (druga połowa maja wedle wierzeń ludowych o Bonifacym, Serwacym i jeszcze jakimś, może Pafnucym?) – tak piszą poradniki. U mnie „miejsce stałe” oznacza grunt czyli pole. Z papryką faktycznie czekam do połowy maja, ale jeśli chodzi o pomidory, to inaugurację sezonu robię w okolicach długiego weekendu majowego, jeśli warunki sprzyjają. Trzeba po prostu bacznie obserwować prognozę pogody. Jeśli u Was „miejsce stałe” oznacza balkon, macie większą kontrolę nad sytuacją pogodową – w razie potrzeby można po prostu wnieść doniczki do domu.

Hartowanie
O czym trzeba pamiętać? Przed planowanym wysadzeniem pomidorów czy papryki do gruntu musimy je trochę zahartować. Mniej więcej tydzień przed eksmisją sadzonek z domu ograniczamy podlewanie, obniżamy temperaturę w pomieszczeniu, wyprowadzamy nasze rośliny „na spacer” np. wynosimy skrzynkę na godzinkę na balkon lub otwieramy okno, przy którym są ulokowane (oczywiście tylko wtedy jeśli nie ma mrozu ani nawałnicy śnieżnej!).

W późniejszym czasie opowiem Wam m.in. o wilkach 🙂 Jeśli macie jakieś sugestie odnośnie tematów na kolejne posty, piszcie w komentarzach!

sadzonki pomidorow