Ostatnio dostałam kilka wiadomości z zapytaniem Czy to już? Czy już czas wyciągać doniczki i czynić pierwsze wysiewy? Ja rozumiem, że gdy styczeń zbliża się ku końcowi i każdy, kto ma dzikość w sercu i ogródek za domem lub kawałek działki za miastem, chciałby siać i zbierać plony, najlepiej już zaraz po świętach, ale… wstrzymajcie swoje żądze i schowajcie doniczki głęboko do szafy! Żeby ułatwić zaplanowanie wysiewów odeślę Was do tabelek, które sporządziłam w ubiegłym roku z terminami siania warzyw: terminarz-wysiewu-warzyw/ i ziół: terminarz-wysiewu-ziol Tymczasem koniec stycznia to idealna pora, żeby przygotować nasiona na kolejny sezon.

zima w ogrodzie

Ogrodowe zakupy

Kupowanie nasion to dla mnie ogromna przyjemność. Przyznam, że w tym roku przez nadmiar pracy, a może przez ten zalegający śnieg, który wiosny nie wróży rychłej, mam opóźnienie z zakupami. Może to i lepiej. Nie marnuję czasu na oglądanie kolorowych etykiet i chodzenie z głową w chmurach. Gdzie kupować nasiona? W sklepie ogrodniczym, w supermarkecie lub w internecie. Ja robię to zwykle w jednym ze sklepów internetowych, a potem pluję sobie w twarz, że wcisnęli mi nasiona z datą ważności 2016. Dlaczego więc kupuję online? Bo mogę przeglądać godzinami ofertę, porównywać na forum opinie o odmianach pomidorów, zadumać się nad cykorią Belle Rouge Coś Tam, a potem wywalić ją z koszyka, bo jednak bardziej do mnie Bruxselles de Coś Tam przemówiła wizualnie. Po takich manewrach, w każdym normalnym sklepie stacjonarnym wywaliliby mnie na zbity pysk, robiąc wcześniej zdjęcie mojej fizjonomii i wieszając ją na ścianie zaraz przy drzwiach z napisem Tych klientów nie obsługujemy. A w internecie? No cóż… Internet zniesie wszystko, każdy mój foch, każde niezdecydowanie i moją wrodzoną lekk… tfu! ciężkość podejmowania decyzji.

Zamawiamy nasiona – skrócony poradnik

  • Najpierw przejrzyj te, które zostały z ubiegłego roku. Założę się, że zostało Ci ich całe mnóstwo – przecież nie wysiałaś całej torebki pomidorów koktajlowych? …. Wysiałaś?!! O zgrozo!
  • Zanim kupisz 5 tysięcy torebek z nasionami, zrób rachunek sumienia – czy na pewno to WSZYSTKO jest Ci potrzebne? Czy planujesz zagon z fenkułami tylko dlatego, że chcesz spróbować jak smakuje zapiekany z czosnkiem w soku z pomarańczy? Może niektóre warzywa prościej będzie kupić na lokalnym targu? Wybierz te, bez których nie wyobrażasz sobie życia, resztę odpuść.
  • Zrób listę. Jak już dojdzie do zakupów, bez listy przepadniesz w bezmiarze kolorowych torebek z nasionami! Kupisz wszystko co jest zielone i ładnie wygląda na opakowaniu. Zamówisz towaru na 50 hektarów zasiewów a masz tylko 3 skromne doniczki na balkonie.
  • Pomyśl, czy są warzywa, które próbujesz wyhodować już kolejny sezon i za cholerę nie chcą „się udać”. Daj sobie spokój i kup sobie w sklepie tego bakłażana. Więcej się przy nim nachodzisz, niż będzie z niego pożytku na talerzu.
  • Czy na pewno musisz wysiać te wszystkie odmiany dyni, tylko po to żeby później ustawiać z nich martwe natury?
  • Sklepy internetowe są wygodniejsze, dostaniesz swoje wyczekane nasiona pod sam nos, lecz może warto się zorientować, czy w okolicy nie ma dobrze zaopatrzonego sklepu stacjonarnego z nasionami – tam przynajmniej sprawdzisz ich datę przydatności.
  • Kupując nasiona zwracaj uwagę na symbole. Np. symbol F1 na opakowaniu oznacza odmianę uzyskaną przez krzyżowanie. A co oznacza dla Ciebie taka informacja? A to, że z wyhodowanych owoców z tego opakowania raczej nie powinno zbierać się nasion, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie powtórzą tych samych cech w następnym roku.
  • Zwróć też uwagę przy wyborze konkretnej odmiany na jej odporność względem różnych chorób, możesz znacznie lub całkowicie zredukować konieczność używania środków ochrony roślin poprzez właściwy wybór odmiany. Warto czytać etykiety zwłaszcza przy wybieraniu odmian ogórków gruntowych.
  • Masz nasiona? Ok, to teraz przygotuj się do zrobienia z nich samodzielnie rozsady. Jak to zrobić opisuję tutaj: wyhoduj-sobie-pomidora. Kolejną część przeczytasz we wpisie: papryka-i-pomidory-jak-wyhodowac-sadzonki-w-domu-etap-2-pikowanie/

A co w kolejnym sezonie w Letniej Bazie Part Thyme?

  1. Ograniczyć, ograniczyć, ograniczyć!!! Wbić sobie tą sentencję do głowy, a jak będzie trzeba to nawet wytatuować na swędzącej dłoni, która by tylko siała i siała bez opamiętania, gdy wiosna nadejdzie.
  2. Dam jeszcze szansę fenkułom, ale nie na skalę masową. Są genialne do ogórków konserwowych, które robiłam w lecie.
  3. Jarmuż Nero di Toscana – taki dziwny, pokręcony. Widziałam taki u jednej z instagramowych koleżanek. Chcę! I już kupiłam nawet. Pocztą jeszcze drugi idzie.
  4. Burak – tu pozostanę wierna odmianie Okrągły Ciemnoczerwony. Jest czerwony, jest okrągły, jest smaczny i dobrze się przechowuje. I o to w buraku chodzi.
  5. Marchew, pietruszka – wybieram odmiany średniopóźne, które dobrze przechowują się zimą w piwnicy.
  6. Kalarepki, pory i selery – w piękne sadzonki zaopatruje mnie co roku pani Jadzia po sąsiedzku.
  7. Rzodkiewka – nie zamawiam, bo podejrzewam, że mam co najmniej 3 zaczęte opakowania różnych odmian w pudełku w szopie.
  8. Pomidory – powtórzę prawie wszystkie odmiany z ubiegłego roku (tutaj link), znacznie ograniczając liczbę ich sadzonek, dodam jeszcze jakieś koktajlówki na taras i może coś żółtego? Och, zaznaczyłam przed chwilą San Marzano – ten się nada na przetwory – w trakcie pisania tego tekstu robię zakupy.
  9. Papryka – po stokroć mniej, bo sporo tych odmian mi się już uzbierało, szczególnie ostrych. Mniej habanero, bo kto to zje! Broni biologicznej mam już naprodukowane w zapasie na kolejne 3 lata.
  10. Cukinia – żółta, którą zawsze miałam trochę idzie wszerz zamiast wzdłuż, dlatego w tym roku wymieniam odmianę. Zamówiłam Sorayę. Nasiona zielonej mam swoje z ubiegłego sezonu.
  11. Dynie te same co w ubiegłym roku (o-dyniach) tylko sto razy mniej. Oh, właśnie ręka mi się omsknęła na myszce i zamówiłam niechcący jeszcze jakąś Rouge de Etampes.
  12. Kapusta czerwona Kalibos – wynalazek! I jeszcze taką białą stożkową zamówiłam.
  13. Kukurydza – była w tamtym roku, będzie też w tym. Apetyt wzmaga fakt, że w ubiegłym roku spod niszczycielskiej gracki mojej madre, która wtargnęła bez okularów na ogród i wydźgała mi większość uprawy celem zwalczenia chwasta ocalało tylko 6 sztuk. Na grilla latem – musowo!
  14. Brokuł gałązkowy – już widzę te zielone gałązki między makaronem a serem na patelni…
  15. Będzie też szerszy wachlarz sałat łącznie z rozmaitymi endywiami, cykoriami i innymi wynalazkami typu „rukiew wodna”.
  16. Z totalnych wynalazków – kard (nie mylić z kadrem!) czyli hiszpański karczoch oraz głąbiki krakowskie czyli sałata szparagowa, w której jadalne są łodygi a nie liście.
  17. Więcej grzechów nie pamiętam.


I całkiem z innej beczki – KWIATY! Zawsze gardziłam kwietnikami, ale w ubiegłym roku przełamałam się, pozasiewałam tu i tam i muszę przyznać, że kwiaty to świetny pomysł. Postanawiam w tym roku zgłębić temat, całkowicie mi obcy, więc spodziewajcie się w nadchodzącym sezonie kwietnych opowieści.


nasiona warzyw do ogrodu

I tak oto powstała długa litania, nie mająca nic wspólnego z poradami, które wysmarowałam tuż powyżej. Pola i ziemi zbraknie. Trzeba będzie robić dosiewki u sąsiadów. Trzymajcie kciuki, żebym chociaż z ilością się pohamowała. Stay tuned!

Aneta

P.S. Zamówienie właśnie poszło 😉

  • Ja z powodu braku ogródka sieję tylko ziółka, chociaż zastanawiam się czy nie lepiej zacząć od sadzonek. Jeszcze trochę czasu na wybór zostało 😉

    • Na pewno łatwiej i szybciej 🙂 Gdybym miała taki ogródek „parapetowy” pewnie poszłabym w sadzonki. A rozważałaś uprawianie innych rzeczy oprócz ziół? Np. takie sałaty typu „baby leaf” udają się często w doniczkach na parapecie. Zawsze to jakieś zielone do kanapek 😉

  • Chrabaszczyk_to_ja

    świetny blog. Zostaję na dłużej 🙂

  • Chrabaszczyk_to_ja

    Ja kupuję nasiona na stronie producenta PlantiCo. Jestem bardzo zadowolona, bo mają wielbi wybór nasion ekologicznych i kiełków oraz ceny są niższe niż z marketach. Nie kupuję w sklepie ogrodniczym, bo mają wiele rodzajów nasion zaprawianych i zawsze jest taka kolejka, że się namyśleć nie da 🙂

    • Ja właśnie dlatego kupuję przez internet, bo jest czas żeby pomyśleć. A co do producentów, to przeważnie korzystam z nasion co najmniej czterech, bo u jednego nigdy nie znajdę wszystkiego co bym chciała 😉