Czwartkowe popołudnie, w domu nie było nic oprócz bezgłowej makreli. I siatki z kartoflami.
Normalnie wzięłabym tą makrelę pomieszała z ugotowanym jajkiem, majonezem i może czymś jeszcze. Gdybym miała ją sama później zjeść. Ale!
Ale mam na chacie francuskiego… nazwijmy go… Bobby the French, który to majonezu nie tyka.
Wsadziłam więc głowę do lodówki w poszukiwaniu zamiennika, jakiejś glajchy, czegoś co mi scali rybę z resztą świata. W odmętach zaraz za światłem znalazłam pół opakowania sera feta. Jest glajcha! Zamigotał mi również słoiczek z pięcioma ostatnimi bohaterami – suszonymi pomidorami. Z szafki wyciągnęłam słoiczek domowych, marynowanych papryczek jalapeño trzymany na specjalną okazję. To jest właśnie ta specjalna okazja, wszak nie mam co go gara wrzucić! – oceniłam wyjątkowość sytuacji. Wyobraziwszy sobie to wszystko razem, uznałam że pomysł jest wart wykonania i zrobiłam tak:

feta ser – ok. 150 g
1 średnia wędzona makrela
kilka suszonych pomidorów
estragon suszony – spora szczypta
marynowana papryczka jalapeño – kilka plasterków
olej ze słoiczka po pomidorach suszonych – 2 łyżki
łyżeczka sosu sojowego
pieprz

Procedura:
Makrelę rozparcelować i wydłubać dokładnie wszystkie ości. Zblendować fetę z rybą, dodając łyżkę oleju z pomidorów i kapkę sosu sojowego. Pomidory i jalapeño drobno pokroić, dorzucić do masy, dodać pozostałą łyżkę oleju z pomidorów, posypać obficie estragonem, doprawić pieprzem, wymieszać. Done.

Pierwsze primo: Nie musicie wcale blendować masy, wystarczy ją wymieszać dokładnie łyżką czy widelcem wedle podanej kolejności.
Drugie primo: Pomidory suszone robią tu dobrą robotę, przełamując swoją słodyczą słone klimaty makrelowej pasty. Pomidory są tu niezbędne.
Trzecie primo: Nie solimy pasty – feta z makrelą są i tak słone. Zamiast jalapeño możecie dać kapary.


Do pasty zrobiłam pieczone ziemniaki hasselback. Przepisów krąży po necie mnóstwo, więc nie będę podawać, chyba że ktoś bardzo chce.
Równie dobrze będzie jak posmarujecie sobie mazidłem po prostu pajdę chleba. Garść rukoli na spód nie zaszkodzi 😉