oszczędny marzec – czyszczenie spiżarni

Nie jest to jakaś zorganizowana akcja blogowa w stylu: W miesiącu kwietniu nie kupuję lakieru do paznokci, ani nie robię asymetrycznych brwi, o nie. Tak jakoś wyszło. Tknęło mnie, gdy wkładając do szafki nowo zakupioną paczkę makaronu spaghetti odnalazłam na półce dwie kolejne. Identyczne. Skleroza? Być może. Ale prędzej tzw. syndrom gniazdownika i kupowanie na zapas. Basta! – huknęłam pięścią w kuchenny blat. Tony ryżu walają się po szafkach i inne soczewice i jeszcze tą nieszczęsną rybę wędzoną przynieśliśmy ze sklepu, jakby tego jedzenia było w domu mało – otwierałam szafki odkrywając kolejne zapasy poczynione „na wszelki wypadek”. W tym miesiącu nic nie kupujemy oprócz kawy, mleka do kawy i pieczywa – wydałam natychmiastowe rozporządzenie. Będę gotować z ogólnodostępnych produktów, czyli zapasów pokitranych po szafkach, mrożonek pieczołowicie ukrywanych na wypadek czarnej godziny i piwnicznych zapasów na wsi. W pierwszy dzień na pomoc przyszedł mi Kukbuk, którego przywlokłam ze sklepu razem z zakupami i makrelą – tak się akurat złożyło, że do przepisu który wpadł mi w oko miałam w domu wszystko. Rzadko kupuję babskie magazyny, bo zazwyczaj mało tam do czytania, raczej sporo głupot i tony marketingu, którego nawet nie jestem grupą docelową bo kompletnie nie potrafię się ubrać, a moje ulubione obuwie to trampki. Dlatego raczej kupuję książki, a jeśli gazetę, to taką żeby można było cokolwiek poczytać. Moje hiciory ostatnio to nowy Przekrój, Kraina Bugu no i Kukbuk, bo nowe przepisy czasem zainspirują do ugotowania czegoś innego niż zwykle. Więc ta makrela z ryżem z gazety poszła na pierwszy ogień…

tygodniowe menu obiadowe marcowego sknerusa

Po wizycie w markecie zostały nam: pieczarki z promocji za 3 zeta, śmietana, bagietka, jajka, ziemniaki, mleko i puszka szprotek w oleju, które ” prosto z konserwy” lubię tylko ja. Ser w lodówce przeważnie jakiś mamy.

#1 dzień Makrela z ryżem z Kukbuka. W gazecie nazywa się to ładniej, bo „Kedgeree – potrawka z ryżu i wędzonej ryby”. Takie danie dość proste w wykonaniu, bardzo kolorowe, z udziałem ryżu basmati gotowanego w curry, groszkiem z puszki, rybą wędzoną, garścią przypraw i jajkiem ugotowanym na twardo. Dokładny przepis jest na 54 stronie magazynu.

#2 dzieńZapiekanki z pieczarkami i serem na bagietce – klasyk, nic dodać nic ująć. Przepis można podejrzeć tutaj: zapiekanki-z-pieczarkami

#3 dzień – Kasza gryczana z sosem pieczarkowym. Ponieważ zostało mi pieczarek z dnia poprzedniego, ugotowałam sos pieczarkowy polewając nim górę kaszy gryczanej, której torebkę wygrzebałam z czeluści przepastnej szafki kuchennej. Do tego ogórki konserwowe z przydomowego ogródka, zawekowane latem.

#4 dzień –  Stir fry (lepiej brzmi niż „smażenina” 😉 ) Zostało tym razem kaszy, której ugotowałam za dużo jak zwykle. Składniki na całe danie: kasza gryczana wczorajsza, mrożonki z zamrażalnika: fasolka zielona szparagowa i resztki kalafiora, a także suszone pomidory, cebulka, czosnek, jarmuż zerwany z pola, chili z letnich przetworów, sos sojowy i mrożona pierś z kurczaka. Pieprz i wędzona papryka w proszku. Pierś zamarynowana w sosie sojowym i chili, warzywa podgotowane, reszta drobno pokrojona. Wszystko stir & fry. Ser feta po wierzchu, bo bardzo pasuje do kaszy.

#5 dzień  Kapuśniak z kiszonej kapuchy, która po całej zimie jest już tak kwaśna, że surówkę jemy z grymasem na twarzy. Zostało mi jeszcze pół słoika z kiszenia kapusty jesienią. Akurat na zupę. Szybki to kapuśniak, ugotowany na bazie gotowego bulionu, który mam zawsze pod ręką w zamrażarce. W zupie oprócz kapuchy pływały też jarzyny z wiejskiej piwniczki.

#6 dzień Frittata – (też lepiej brzmi niż usmażone jajka z kartoflem, nieprawdaż?) A więc ten omlet hiszpański z podsmażonymi wcześniej ziemniakami, cebulą i natką pietruszki, którą hoduję na parapecie, może być bardzo sytą kolacją lub obiadem. Możesz dorzucić do niego to co lubisz np. oliwki i posypać serem.

#7 dzieńSpaghetti ze szprotkami, bułką tartą i twardym serem – jedna z trzech słynnych paczek makaronu zalegającego w kuchennej szafce znalazła swoje zastosowanie w takim nietypowym daniu. Makaron z „jakąś rybą” to moje danie popisowe, które robię w 10 minut. Dosłownie i z zegarkiem w ręku. Przeważnie jest to makaron w sosie pomidorowym z tuńczykiem i kaparami albo makaron z łososiem i koperkiem w śmietanowym sosie… tym razem nie było w domu ani jednego ani drugiego. Ale ale! Przecież mam zakamuflowaną konserwę ze szprotkami! Ryba to ryba, pomyślałam i zrobiłam tak: Na patelnię wrzuciłam łyżkę masła i oliwy oraz 3 łyżki bułki tartej. Gdy bułka się zrumieniła, dodałam ugotowany al dente makaron, zamieszałam porządnie, następnie dorzuciłam szprotki, posypałam estragonem i szałwią oraz grubo zmielonym pieprzem i delikatnie wszystko wymieszałam na patelni. Podałam posypany startym serem (najlepszy jest twardy). Bobby, który nienawidzi szprotek powiedział tylko, że „bardzo smaczny ci wyszedł ten makaron z makrelą”.

#8 dzień – Och, nie ma ósmego dnia tygodnia, ale zdradzę, że kolejny tydzień zaczęliśmy od naleśników dyniowych z dżemem agrestowym. Przepis na naleśniki dyniowe znajdziesz w książce Jadłonomii, a na dżem agrestowy w moim wpisie z lipca. Jeśli nie masz agrestowego, daj taki jak lubisz.

W taki oto sposób przeżyliśmy tydzień wydając pieniądze tylko na chleb i mleko. Tak szczerze, to nawet specjalnie się nie wysilałam. Zdaję sobie sprawę, że większość ludzi nie ma zamrożonych bulionów w lodówce czy skrzynki buraków i marchewki w piwnicy, więc miałam łatwiej, ale czasem warto zajrzeć głębiej w swoją lodówkę i uruchomić wyobraźnię. W kolejnym tygodniu było jeszcze ciekawiej, a przy okazji wspięłam się na wyżyny kreatywności i wyprodukowałam super dobre pierogi, na które przepis już niebawem na blogu. A jeśli jesteśmy w temacie jedzenia, to…

W kwietniu zaczynają się szparagi

warzywa sezonowe kwiecień

  • Pisząc: ziemniak, marchew i pietruszka, kapusta czy seler, mam oczywiście na myśli bulwy zimujące w piwnicach i chłodniach, z ubiegłego roku. Wklejam je jednak do kwietniowego menu, bo nadal są zdrowsze i bardziej sezonowe niż np. pomidory czy papryka o tej porze roku. To po prostu warzywa dobrze znoszące przechowywanie, nadal można je kupić w każdym warzywniaku czy na targu. Więcej o sezonowości przeczytasz w moim jesiennym wpisie o warzywach. Znajdziesz tam też tabelkę warzyw sezonowych na cały rok.
  • Szparagi – oł je! Uwielbienie mam wielkie do tych zielonych badyli i już ręce zacieram na sezon. A trwa on od drugiej połowy kwietnia do czerwca – czyli krótko. Dlatego kiedy już się pojawią, nie mam pohamowania w przynoszeniu ich do domu pęczkami. Może kiedyś się zmobilizuję i wyhoduję własne w ogródku.
  • W kwietniu będzie można schować kiełkownik do szafki, bo niebawem nie będzie można nadążyć zjadać ogródkowej sałaty, rukoli, szpinaku, mizuny czy rzodkiewki – wkrótce zaczyna się sezon na te zielone ogródkowe rarytasy.

sałata kiedy siać

sałata jeszcze skromniutka, ale w kwietniu już będzie jadalna 😉

szpinak w ogródku

szpinak też można zaliczyć do ogródkowych zwiastunów wiosny

  • Nowością w kwietniowej sezonowej grafice jest też czosnek niedźwiedzi. Od dwóch lat próbuję go rozmnożyć w ogródku, ale idzie mi to straaasznie powoli.

Skupiłam się dziś na kuchni i lodówce, ale już wkrótce na blogu pojawi się lista zadań i prac ogródkowych do zrobienia w kwietniu. Stay tuned!

 

  • Chrabaszczyk_to_ja

    Wymyślne te dania 🙂
    Ale ja też lubię czyścić lodówkę. Jestem wtedy bardziej kreatywna 🙂

    • Pustka lodówka wyzwala wyobraźnię 😉