Przyszedł luty, podkuj buty i leć po ziemię do ogrodniczego, bo w lutym wysiewamy pierwsze warzywa

Luty… JUŻ LUTY!!! (panika). Mówią, że zima jest za długa. Być może to dziwne, ale ja to przyjmuję naturalnie, że jest ciemno za oknem, że zimno, że śnieg, chwaląc sobie nawet taki stan rzeczy i wcale nie rozumiem tego całego marudzenia na zimę, zaczynającego się zaraz po Nowym Roku. Pomijając fakt droższego ogrzewania, zima ma całe mnóstwo plusów. Nigdy nie traktowałam jej jako okresu na przeczekanie do wiosny, jestem fanem każdego miesiąca w roku, bo każdy z osobna ma swoje zalety. Gdy nadchodzą chłodniejsze dni, nie muszę już ogarniać działki, mogę skupić się na przyjemnościach, przeczytać zamówione książki, które leżą odłogiem już od ponad roku, kupić babski magazyn, dograć szablon na bloga, domalować obraz, który zaczęłam 3 lata temu, nauczyć się nowych rzeczy, zrobić zimowe zdjęcia na mieście. Czy to luty, marzec czy październik, ja się po prostu nie mogę nażyć! Nie jestem pewna, czy jest takie słowo, ale bardzo mi tu pasuje. Wracając na ziemię –  takie były plany na zimowe dni, a to już luty! Książek przeczytanych – jedna sztuka (wszystko przez ten cholerny Shantaram, który się wlókł jak flaki z olejem), obrazów namalowanych – 0, magazynów przeczytanych – 1 i to wcale nie babski tylko Przekrój, może to i lepiej, bo w babskich głównie reklamy; szablonów na bloga przetestowanych – 3 i nadal żaden nie pasuje. I tylko zrobionych zdjęć – milion.

luty warzywa sezonowe

LUTY W OGRODZIE/NA PARAPECIE

W ogrodzie jeszcze niewiele się dzieje o tej porze roku. Najważniejsze to pamiętać o dosypywaniu wałówki naszym fruwającym przyjaciołom, bo śnieg i mróz bardzo lubi nas w tym roku. O jedzeniu dla ptasząt pisałam więcej we wpisie o dokarmianiu ptaków, więc zachęcam do kliknięcia w link, jeśli macie wątpliwości czym dokarmiać, a czym nie. Poza tym, oprócz wydłubywania jarmużu spod śniegu, nie za dużo podziałamy w ogródku, dlatego skupię się na naszych domowych parapetach. A na parapetach to w lutym sporo się dzieje. Po części dlatego, że większość ogrodników z dzikością w sercu już nie może się doczekać i sieje, a po części dlatego że tak trzeba. Ale po kolei:

 Plan działania

♠ Wybieramy rośliny na działkę/do ogrodu/na balkon. Przeglądamy nasiona z ubiegłego roku, dokupujemy brakujące, jednocześnie zachowując wstrzemięźliwość w zakupach. W niedawnym wpisie publikowałam mały poradnik jak to zrobić i przyznam się, że właściwie to … no cóż… KŁAMAŁAM!!! Wytrzymałam dwa dni z listą pomidorów do wysiania, którą w poprzednim wpisie opublikowałam, po czym jak jakiś zakupoholik zakłamany, nakupiłam dodatkowych odmian… OSIEM?! Bo takie ładne były, takie kolorowe, tak się na mnie patrzyły z etykiet. Nie idźcie tą drogą!

Szykujemy pojemniki, doniczki do wysiewu nasion i pikowania. W skrócie oznacza to, żeby nie wywalać butelek po wodzie i kubków po śmietanie. Przydadzą się do przesadzania siewek. A plastikowe pojemniki po pieczarkach są idealne do wysiewu nasion.

W lutym można już pomału siać paprykę na rozsadę, zwłaszcza ostre odmiany. Zajrzałam do ubiegłorocznych notatek i widzę, że na te najostrzejsze musiałam czekać naprawdę długo, niektóre zbierały się do kiełkowania nawet 3 tygodnie. Pod koniec lutego możemy zacząć też produkować rozsadę pomidorów. W tym roku planuję to zrobić 18-19 lutego. Wcześnie? Niekoniecznie. Wspominałam już kiedyś o tym – to dlatego, że ja nie czekam na Zimną Zośkę z wysadzaniem pomidorów do gruntu. Oczywiście nie namawiam do naśladowania! W niektórych regionach Polski Zimna Zośka naprawdę daje popalić, lepiej więc poczekać te dwa tygodnie i mieć pewność, że przymrozek nie zniszczy nam uprawy.


Dla tych, którzy planują wysadzić pomidory do gruntu po Zimnej Zośce, pierwsza połowa marca to idealny czas na przygotowanie rozsady.


Co z innymi warzywami? Pod koniec lutego na rozsadę można wysiewać brokuły, kalafiory, karczochy, kapusty i sałaty na wczesny zbiór. Oczywiście pod warunkiem, że końcówka lutego jest w miarę słoneczna, bo sam parapet roboty nie zrobi, a niemiłosiernie powyciągane do światła siewki to przykry widok. Nigdy tego nie robiłam, bo bób i groszek wysiewam bezpośrednio w ziemię wiosną, ale te warzywa też można wysiewać na rozsadę pod koniec miesiąca. A co na moim parapecie? Przede wszystkim kot, który go zawłaszczył i właśnie na nim leży wygrzewając się w słońcu 😉 Poza tym nie wytrzymałam i kilka ziarenek habanero siedzi już w ziemi, a w sobotę planuję wysiać pozostałe odmiany papryki. Królami parapetu są kiełki rzodkiewki i brokuła oraz szczypiorek. Posiałam też eksperymentalnie rukolę i sałatę na cięte listki, dam znać co z tego wynikło.

♠ Pędzenie zimowe (nie mylić z produkcją domowego alkoholu!) to sytuacja mająca na celu produkcję rozmaitej natki czy szczypiorku. Nie możesz doczekać się „zielonego”? Wyhoduj sobie na parapecie! Możemy łatwo uzyskać szczypiorek czy natkę z pietruszki wsadzając cebulę lub pietruszkę do doniczek z ziemią (szczypiorek z cebuli, pietruszka z nieuszkodzonego korzenia). Należy je podlewać i czekać na efekty. Nie są to imponujące zbiory, ale TO PACHNIE na kanapce niczym 3 kilo sałaty latem. Teraz, gdy mamy niedobór świeżej zieleniny, taka parapetowa natka znacznie urozmaici codzienne posiłki.

Hodujemy kiełki. To fajna, chrupiąca historia warta bardziej szczegółowego opisu, dlatego skupię się na kiełkach w oddzielnym wpisie już wkrótce.

kiełki

kiełki rzodkiewki

Kwiaty! Hiacynty, krokusy czy inne szafirki w zasięgu wzroku, znacznie umilą nam samopoczucie – w marketach budowlanych czy sklepach ogrodniczych jest całkiem spory wybór „gotowców”, które po prostu stawiasz na parapecie, podlewasz, czekasz aż zakwitną a potem się napawasz. Kolor ma moc! Poza tym korci mnie żeby pójść do kwiaciarni i kupić sobie świeżych tulipanów. Niedługo mam urodziny, może ktoś kupi 😉

hiacynt

hiacynt – niestety nie zdążył zakwitnąć do zdjęcia

♠ Co jeszcze możemy posiać? Trawę dla kota! Jeśli masz w domu futrzaka, będzie ci wdzięczny… chociaż może to źle dobrane słowo, koty nie znają słowa „wdzięczny”, znają tylko „personel”. W każdym bądź razie, nie bądź sobek i wysiej kotu trawę w doniczkę, żeby mógł sobie podgryzać, dobrze im to robi na kiszkę, poza tym jest szansa, że jeśli będzie miał swój „ogródek” to nie zeżre ci hiacyntów czy sadzonek papryki. Możesz kupić gotową do posiania, w opakowaniu o nazwie „trawa dla kota” w jakimkolwiek sklepie ogrodniczym lub w supermarkecie na stoisku z nasionami.

I tak od podjadania przeszliśmy do kuchni.

LUTY W KUCHNI

W starych książkach dla gospodyń domowych piszą, żeby iść do spiżarni i wyjadać warzywa korzeniowe oraz fasole zebrane jesienią. Coś w tym jest. Luty to mój miesiąc od wymyślania wegetariańskich pasztetów, lepienia kotletów z buraka, pieczenia marchewki z pietruszką w piekarniku i przerabiania fasoli na smarowidła do bułeczki. Nie jestem wege, ale o tej porze roku takie posiłki są dla mnie najsmaczniejsze, najwyraźniej mój organizm podświadomie domaga się warzyw, odrzucając produkty mięsne. A jakie warzywa i owoce znajdziemy w tym miesiącu w piwnicy/sklepie/na targu? Ci, którzy obserwują mój profil na facebooku już wiedzą, a dla tych którzy się z fejsem nie lubią, wklejam rozpiskę warzyw i owoców sezonowych na luty.

warzywa sezonowe w lutym

Na zdjęciu moje ukochane kosztele, zerwane późną jesienią z jabłonki w sadzie, ładnie się przechowały

Właśnie spojrzałam na powyższą grafikę i o zgrozo! Dyni brakuje! A dynia o tej porze roku jeszcze jak najbardziej działa! Sama jakieś 3 dni temu przyniosłam ze strychu przedostatnią z jesiennego zbioru dynię odmiany Marina di Chioggia, która pięknie się przechowała, nabrała głębszych kolorów i jest jak najbardziej jadalna, nie mówiąc o tym że bardzo smaczna. Jeśli już jesteśmy przy późno zimowym menu, żal nie wspomnieć o kiszonkach. O tej porze roku dobrze mieć pod ręką słoik kiszonej kapusty, ogórków zerwanych latem i butelkę zakwasu z buraków. Za te trzy rzeczy bardzo lubię zimę 🙂


A na koniec kilka zimowych obrazków z Letniej Bazy Part Thyme

zima na wsi

moje letnie centrum dowodzenia

jarmuż

jarmuż ciągle nieźle sobie radzi

luty w ogrodzie

widok z mikrolasu na starą szklarnię

 

 

 

 

  • Czekam z niecierpliwością na post o kiełkach. Mi już kilka razy zgniły w kiełkownicy. Nie wiem czy za dużo je podlewałam czy to problem z kiełkownicą (woda nie do końca spływa).

    • U mnie też woda czasem do końca nie spływa, trzeba jej wtedy „pomóc” – przechyl po prostu kiełkownik, żeby się pozbyć tego nadmiaru. Problemem może też być np. zbyt niska temperatura.

  • Selia

    Papryki chili to moja specjalność i gwarantuję, że luty to idealna pora na wysiew. Normalny czas kiełkowania to około 4 tygodni, a kiedy pojawi się wiosenne łagodne słońce trzeba zacząć je hartować – zbyt małe roślinki mogą tego nie przeżyć. Moje, wysiewane w lutym, pierwsze zawiązki owoców mają już na początku czerwca i owocują do późnej jesieni 🙂

    • To samo u mnie – pierwsza połowa lutego sprawdza się najlepiej 🙂