Nie było mnie tu całe lato…

Czyżby mi się nie chciało już pisać? Czyżbym zdjęć nie zrobiła na bloga? Nie miała pomysłów na wpisy? No chciało mi się i to bardzo, zdjęć narobionych mam jak zwykle miliony, a ostatnie w ogóle się mnie nie tyczy, bo co jak co, ale pomysły to ja mam ZAWSZE.

Jakoś tak wyszło, po prostu…

A lato było w tym roku długie i gorące. Jeśli dobrze pamiętam, zaczęło się już w maju. A może nawet i w kwietniu. I skończyło się w październiku. Właściwie to nadal trwa, dziś ma być ostatni dzień lata według prognoz pogody.

konopnica

fotografia ogrodu

Ten, kto śledzi mój profil na Instagramie wie, że tak całkiem z sieci w tym czasie nie zniknęłam, gdzieś te wszystkie cyknięte w biegu fotki musiałam przecież upychać na bieżąco.

Po kolei więc…

Usiadłam sobie w końcu i spisałam rzeczy, które zapadły mi w pamięć i najważniejsze wydarzenia minionego lata, żeby jakoś tą lukę czasową uzupełnić. Bo inaczej jak zapamiętam, że w 2018 miałam na polu bakłażany, a pietruszka kosztowała 13 zł za kilogram? No właśnie.

  1. Po pierwsze – lipny sezon ogórkowy. To był pierwszy taki rok, kiedy nie wyszły mi ogórki. Ani na polu ani w słoikach. Masakra jakaś! Zamiast wysiać odmiany, z których byłam zadowolona w ubiegłych latach, nakupiłam jakichś nowości do wypróbowania, no i mam. 10 marnych słoików kiszonych ogórków w piwnicy. Zapasów z ubiegłych lat nie mam, bo w ciąży ogołociłam wszystko 😀

!notes on a scandal! Aż sobie zerknęłam kilka wpisów wstecz i znalazłam winowajców! Ogórki Edyp, Altaj i Corveta – już was nigdy nie kupię i nie posieję w moim ogródku! Za to Gergana – odmiana sałatkowa – na plus.


słój ogórków 2. W moim ogrodzie w minionym sezonie trochę samowolka panowała – wszystko rosło jak popadło i     gdzie popadło. Z ręką na sercu – w tym roku nie miałam WCALE czasu na pielęgnowanie ogródka.  Oczywiście zwalam winę na Bobę, bo czasochłonna w wychowywaniu i obsłudze 😉

lato na wsi

fasolka szparagowa

Fasolka szparagowa – w tym roku postawiłam na kolor i kupiłam torebkę mieszanych odmian, między innymi fioletową, żółtą, zieloną i masłową w czerwone kropki. I dobre i ładnie wyglądają na grządce. Zebrałam nasiona, w przyszłym roku do powtórki.

wiejski ogród

żółta cukinia

Cukinia Soraya – cieszę się że w tym roku postawiłam na tą odmianę – bardzo długo owocowała.

chili uprawa

W ogrodowym chaosie znalazło się też miejsce dla ostrych papryczek. Zrezygnowałam z habanero na konto tych mniej ostrych. Oczywiście nie zabrakło też jalapeno.

  1. Pomidory – wcześnie się zaczęły, wcześnie skończyły. Większość zjedliśmy my, resztę zaraza ziemniaczana. Zostały mi jakieś pojedyncze egzemplarze w starej szklarni, poletko w gruncie skasowałam jeszcze w sierpniu. Nadrabialiśmy braki koktajlówkami, które testowałam w tym roku. Nie miałam żadnych nowych pomidorowych odmian w minionym sezonie, jeśli więc zastanawiasz się nad odmianami, polecę Ci do poczytania pomidorowe wpisy z ubiegłych lat: POMIDORY 2016, a tutaj POMIDORY 2017

Tymczasem przyjrzyjmy się bliżej tegorocznym…

jakie pomidory do gruntu

Przez suszę te wielkoowocowe odmiany pękały na polu zanim zdążyły dojrzeć. 

pomidory

A tak wygląda początek zarazy ziemniaczanej – zwróć uwagę na liście

jakie pomidory do gruntu

pomidory w gruncie

Trochę marudzę, ale było co na kanapkę położyć 😉 

pomidory w gruncie

I moje ulubione niezmiennie Aussie

pomidory do ogródka

#koktajlowe2018 – przegląd

najlepsze pomidory do ogródka

Vilma – bez rewelacji jeśli chodzi o smak, za to jedyna odmiana, która faktycznie zachowywała się jak pomidor koktajlowy na taras, a nie zwykły mniejszy z dwumetrowymi pędami po sam dach. Ładnie wyglądają za oknem, więc jeśli powtórzę, to tylko dla ozdoby, nie dla walorów smakowych.

pomidor

Tumbling Tom – kolorowe (żołte i czerwone) i smaczne. Mnóstwo pędów. Posadziłam je w donicach na tarasie i dobrze, że były to bardzo duże donice 🙂 Plenne są małe skubańce. Myślę, że w przyszłym roku też posieję.

koktajlówki do ogródka

Black Cherry – kolejny już rok, jedne z najsmaczniejszych koktajlówek. Jedyne co mogę im zarzucić, to że w gruncie pękają. I pamiętaj o wysokich podporach, bo rosną po samo niebo.

pomidory koktajlowe

miliony pomidorków Black Cherry na jednym krzaku

Michel Pollan – doszłam do wniosku, że rozmiarowo jest bardziej koktajlowy niż normalny, dlatego znalazł się w tym zestawieniu. Duży minus za małą odporność na choroby grzybowe. Wygląd na plus i w smaku też ok.

Blue Ambrosia – jedną krzaczencję, żeby cieszyły oko, posadziłam w tym roku. To najpiękniejsze najgorsze pomidory jakie widziałam hahaha.

najlepsze pomidory do ogrodu

Wnioski: Tęskni mi się za starą dobrą Maskotką i w przyszłym roku postaram się o nasionka.

Powspominaliśmy, pomruczeliśmy pod nosem Addio Pomidory, to jedziemy dalej z tym koksem…

  1. Owoce – hit minionego lata – nie pamiętam żeby kiedykolwiek były tak tanie owoce. Zamykałam w słoikach morele, renklody i śliwki. Czereśnie, maliny i porzeczki. Antonówki, kosztele, cortlandy i spartany. Wszystko piękne i dojrzałe, prosto z sadu, kupione za grosze lub darowane po sąsiedzku. Cieszę się, że akurat na takie lato Bobie przypadło rozszerzanie diety.

zdjęcia ogrodu

winogrona od sąsiadów

fotografia ogrodu

tadam! nasze własne gruszki po raz pierwszy!

zdjęcia ogród

renklody od drugich sąsiadów

  1. Burzowy klimat – lato w tym roku serwowało nam zjawiskowe wyładowania atmosferyczne ze średnią częstotliwością co drugi dzień. Lubię i nie lubię zarazem. Lubię, bo malownicze niebo. Nie lubię jak przewraca drzewa.

lato na wsi

takie chmurowe przedstawienia mogliśmy podziwiać prawie co wieczór

lato na wsi

wieś

  1. Mundial – była taka impreza sportowa w tym roku, ale już o niej zapomnieliśmy.
  1. Bakłażany na polu – niezaopiekowane, zignorowane, piękne i w różnych kolorach – pierwszy raz mieliśmy taki urodzaj! Nawet parmigianę udało mi się zrobić z ogródkowego materiału. Posiałam kilka nasionek jakiejś mieszanki – stąd te dziwne kształty i kolory.

fotografia kulinarna

  1. Niebieska szałwia – kolor mojego lata – kredens, szafa, stół. Szafka musztardowa i fascynacja farbami kredowymi. Właściwie to one są winne po części mojej nieobecności na blogu – stare graty uratowane przed zagładą. Przepadłam w renowacyjno – stolarsko – malarskich klimatach i odświeżałam pobabcine meble, dzieląc każdy krótki letni dzień między Bobę, pracę zawodową, ćwiczenia fizyczne a stare graty. Kurcgalopkiem ze szlifierką pod pachą wymykałam się z domu bladym świtem, żeby czyścić te moje znaleziska, mordować w nich korniki, a potem malować, pucować, olejować, woskować… Może rozwinę temat w oddzielnym wpisie, jeśli interesuje Was odświeżanie mebli.

odnawianie mebli

jeden z efektów mojej pracy minionego lata – stuletnia szafa

  1. Orzechy – najwięcej spadło jednorazowo jakiś czas temu podczas straszliwej burzy z silnymi podmuchami wiatru, ale już przez cały wrzesień piękny zapas na zimę zrobiłam. Uwielbiam takie podprażone na patelni z odrobina soli. Zamiast chipsów do Netflixa zimą 😉

jesień na wsi

  1. Pietruszka droga jak… masło 😉
  2. Buraczki – w przyszłym roku WINCYJ trza posiać, bo trafiło się nam buraczane dziecko. Przy każdym kęsie pieczonego buraczka wydaje okrzyki radości.
  1. Stary dom – idą zmiany. I na koniec taki news, o którym już trochę napomknęłam w poprzednim poście – wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że ten widok z okna kuchennego będzie nas witał każdego ranka, albowiem plan jest taki, że Letnia Baza Part Thyme będzie również naszą zimową. Całoroczną. Czy to wyjdzie? Jak i kiedy? Jeszcze nie wiadomo. Wiadomo, że czeka nas dużo pracy.

życie na wsi

kwiaty ogród

konopnica lubelskie

Stay tuned!