Wczoraj była niedziela. Był to dla nas pierwszy niepracujący dzień od prawie roku. Dlatego postanowiliśmy się zrelaksować, odpocząć, wyczilałtować i na początek… posadzić czosnek oraz pograbić liście, bo jak wiadomo, prawdziwy chillout bez grabi się nie liczy 😉

jesień na wsi

grabienie liści

okolice starej szklarni

orzech

Właściwie to pracuję nad wpisem, który byłby tłumaczył moją długą absencję na blogu, jednocześnie podsumowując lato. I tak sobie segreguję zdjęcia, opisuję i wspominam, no ale nagle złapał mnie środek października, więc pomiędzy grabieniem liści, a manewrami z sekatorem, wzięłam w garść aparat i natłukłam kolorowych październiaków. Idąc za ciosem wrzucam na szybko wpis oddający kolorowy klimat ostatnich dni w Letniej Bazie Part Thyme, która to stała się w międzyczasie Jesienną Bazą, a wkrótce, prawdopodobnie zostanie Uwaga! Uwaga! – Letnio-Jesienno-Zimowo-Wiosenną Bazą FULL TIME.

stary dom

Ten wpis będzie również poruszał kwestie melancholijne: ze względu na porę roku, z liśćmi i dymem z ogniska w tle oraz rozmyśleniowe: ze względu na mój wrodzony konflikt wewnętrzny i zamiłowanie do szukania dziury w całym…

Bo na przykład czy nie znudzi mnie taki widok z kuchennego okna przez okrągły rok? Czy nie będę tęsknić za miastem?

Tymczasem chodźcie na obchód po Letniej Bazie, już takiej jesiennej… Pogrążmy się w melancholii i poczujmy skrzypiące liście orzecha włoskiego pod butami.

Widok na wschodnią stronę

A na wschodniej stronie rośnie młody las. W lesie spotkasz klony, dęby, modrzewie, sosny i świerki. Kupiliśmy ich kilka lat temu około setki. Po zasadzeniu nie było ich wcale widać, takie maleńkie kikuty, a teraz las pełną gębą, w niektórych miejscach nie da się przejść między drzewami. Najszybsze są modrzewie, za to klony i dęby jako pierwsze łapią kolory jesienią. Wczoraj autentycznie czułam zapach lasu siedząc na tarasie. To piękny zapach.

Dąb czerwony

lubelskość jesienna

Poprzez klony i dęby czerwone można zerknąć w stronę zachodnią. W tzw. samozwańczym parku rośnie piękny stary dąb. Idąc dalej tym tropem, zaprowadzę Was do „parku”.

lubelskie

Spod dębu rozpościera się w oddali panorama na okolicę.

dąb

To tyle ze wsi, wracamy do starego domu

Taras

Jest sofa, można odpocząć z widokiem na las i darmowym słuchowiskiem ćwierkających w konarach drzew ptaków, ale zwykle nie ma na to czasu 😉 Przeważnie jest to szybkie 5 minut na kawę.

jesień na wsi

Bluszcz porastający tą część domu posadziłam z zaszczepki, którą wiozłam parę tysięcy kilometrów w plecaku 🙂

jesień na wsi

weranda

weranda

Od strony północnej jest wejście do starego domu z moją ulubioną w nim miejscówką – drewnianą werandą.

na wsi

Ciekawi jak wygląda w środku? Właśnie tak.

I w końcu dotarliśmy do ogródka. Cóż, świadomość nieuniknionej zimy zmusiła nas do oczyszczenia pola z letnich plonów, zebraliśmy więc ostatnie niedobitki pomidorów (sztuk 1), bakłażanów (sztuk 15), kapusty Kalibos (sztuk 6), dyni Hokkaido (kosz i trochę), papryczek chili w różnych odmianach (pełne wiadro) oraz zapasów „do piwnicy na zimę” (warzywa korzeniowe). W ogródku będzie zimował jarmuż toskański, na później zostawiłam kilka sałat, koperek i cykorię.

jesień na wsi

jesień na wsi

Ostatni w tym roku pomidor to Brandywine Black. Smakował wybornie

jesień na wsi

Jarmuż toskański

Nadal podjadamy kosztele prosto z drzewa

jesień na wsi

Koszyk resztek z ogródka warzywnego – białe bakłażany i kapusta Kalibos

sad owocowy

I sąsiedzkie prezenty jabłkowe

Dyniowe plony w tym roku bardzo skromne

To tyle na dziś. Do zobaczenia wkrótce na obiecanym wpisie letnim 😉