Zmiany, zmiany, zmiany

Trochę się narobiło, trochę pozmieniało. Pragnę się usprawiedliwić za długą nieobecność na blogu i z góry proszę o wyrozumiałość jeśli znowu pojawi się cisza w eterze przez dłuższy czas. Taka sytuacja i już 😉 W każdym bądź razie jestem, żyję, z internetu nie uciekłam i nie mam takiego zamiaru. A dziś z sierpniowym (jeszcze) pozdrowieniem do Was piszę.

lato na wsi

sierpień w ogrodzie

Końcówka lata trochę nam wynagrodziła zimny czerwiec i lipiec, jednak po tegorocznych plonach widać opóźnienie spowodowane kiepską pogodą. Pomidory ruszyły „pełną gębą” dopiero w drugiej połowie sierpnia, papryka w tym roku jakaś mizerna, selery też, jedynie dyniowate powariowały, ale po kolei…

lato na wsi

czosnek uprawa

Czosnkowe zapasy i Frusci frusci na etacie

Na czosnek nie mogę w tym roku narzekać, jest co włożyć do letnich przetworów, jest też zabezpieczony spory zapas „towaru” na zimę, pilnowany przez Frusciego każdego dnia do godziny 16.00. Czemu? Nie mam zielonego pojęcia, już chyba kiedyś wspominałam, że pod drzemkę Frusciego można zegarek ustawiać, albowiem codziennie po śniadaniu śpi w tym miejscu dokładnie do godziny 16.00, następnie zmienia miejscówkę/żre/zajęcia w podgrupach/żre/szwęda się/żre/kładzie się pod winogronem/żre.

czosnek uprawa

Frusci Frusci i czosnkowa komnata

sierpień na wsi

lato na wsi

zioła

W tym roku poszłam na łatwiznę i zamiast rwać i suszyć oddzielnie poszczególne zioła, komponowałam mieszanki „tematyczne” już na etapie ich ścinania w ogródku np. zioła prowansalskie (bazylia, rozmaryn, tymianek, majeranek, szałwia, mięta pieprzowa i cząber) do dań kuchni włoskiej czy do sałatek albo zioła staropolskie (majeranek, cząber, rozmaryn, tymianek, ogórecznik, koper) których będę używać zimą do cięższych potraw z fasolą czy kapuchą. Oddzielnie w pojemnikach mam też ususzony zapas bazylii i oregano, a w kuchni na haku wisi lawendowy bukiet pachnący nieziemsko. Przy okazji odkryłam, że najlepszą miejscówką do suszenia ziołowych bukietów jest… nasz miastowy strych.

suszenie ziół

Doceniłam też urok suszonych bukietów. Ech, to chyba starość, ale rozważam posadzenie hortensji w przyszłym roku 🙂 🙂 Takich kolorowych.

lato na wsi

Frusci Frusci i jej „aktywności” po godz. 16-ej, czyli podnoszenie łba celem obserwacji terenu

bazylia sałatowa

W tym roku posiałam rożne odmiany bazylii, ale najpiękniej rosła w gruncie odmiana sałatowa. Ogromne liście, które można kłaść prosto na kanapkę, rozrosły się szybko i spowodowały klęskę urodzaju. Uwielbiam klęski urodzaju i uwielbiam z nimi walczyć. Ponieważ susz bazyliowy zabezpieczyłam już w ilościach zadowalających, sałatę bazyliową za radą kilku osób z mojej fejsbukowej grupy przerobiłam na pesto i zamroziłam w porcjach. Właściwie te zamrożone porcje to nie jest gotowe pesto, tylko taka baza, którą po rozmrożeniu trzeba uzupełnić resztą składników, ale to chyba najlepsza i najszybsza opcja zutylizowania takiej ilości świeżej bazylii. Moje „półprodukty” to po prostu zblendowana z oliwą i solą bazylia, przełożona do małych plastikowych pojemniczków. W takiej właśnie formie wylądowała w zamrażarce. Podobnie postąpiłam z natką pietruszki, aczkolwiek w mniejszych ilościach.

warzywa

I w końcu creme de la creme warzywnego ogródka – to, na co czekamy cały rok. Słodkie jak miód, kolorowe jak tęcza pomidory gruntowe, dojrzewające pod lubelskim słońcem. O pomidorach, a właściwie o nowych odmianach, które zagościły w tym roku w moim ogrodzie, planuję wkrótce całkiem oddzielny wpis. pomidory odmiany

wyczekane, sterane deszczem, wiatrem, słońcem i huraganem

aussie

Aussie

pomidor alice's dream

Alice’s Dream w fazie dojrzewania

pomidor uprawa

przez deszczowe i nieprzewidywalne lato wiele owoców pękało na krzakach

W ubiegłym roku udało mi się wyhodować melony. Rosły sobie w starej szklarni, owocując pod koniec lata. W tym roku postanowiłam rzucić je na głęboką wodę i zasadzić w gruncie. Poradziły sobie doskonale, dojrzewając powoli przez całe lato, osłonięte od wiatru parawanem z kukurydzy.

melon w ogródku

melon – odmiana Emir

Dynie w tym roku rosną jak głupie, mam kilka egzemplarzy wielkości kół od roweru, widoczne prawdopodobnie nawet z przestrzeni kosmicznej. Trzeba będzie te dynie turlać po ziemi, żeby zrobić im transfer z pola jesienią. Oprócz gigantów są też po raz pierwszy w moim ogródku Chicago Warted – pomarszczone paskudniaki oraz Black Futsu – niewielkie dyńki o niezidentyfikowanym kolorze. Dyniowej relacji spodziewajcie się bliżej jesieni.

uprawa dyni

dynia Rouge vif d’Etampes

polska wieś

Tym sposobem dotarliśmy do końca wpisu i do końca lata. A już we wrześniu więcej kolorów/pomidorów/dyni i wstępne podsumowanie sezonu 2017. Tymczasem pamiętaj o zbieraniu nasion z własnych warzyw. Jak to zrobić, przeczytasz w ubiegłorocznym wpisie o nasionach.