Od kilku lat tak się porobiło z porami roku, że najpierw trwa długa zima, czasem jest śnieg, trochę wichrów i mrozów, długie przedwiośnie „na przeczekanie”, a potem nagle sru… i mamy lato, 26 stopni w cieniu, grill party i ray bany. Od kilku sezonów nie mam wiosennego obuwia ani stosownych ubrań dla tej pory roku. W zimie mam buty zimowe, a potem zakładam od razu trampki. Albo gumowce. Zależy gdzie jestem. Czasem w pracy mi nie przystoi w gumiakach występować… chociaż w sumie?
Do czego zmierzam? Do tego, że nie ma wiosny. Nagle znikąd robi się upał, a ja w lesie ciemnym – pole niepozasiewane, działka nieogarnięta, turnus letni nieprzygotowany 😉 Jedyne co jeszcze pozostało z dawnej wiosny to soczysty kolor zieleni w maju. Ale nie marudzę, nie mam nic przeciwko trampkom.

A co z kwietniem?

W kwietniu jest zwykle dużo pracy. Znowu zacytuję klasyka: „Cele stawiam sobie takie, że aż głowa mała”. Plany na najbliższy weekend mam dość rozbudowane:

1. Najwyższy czas, żeby wysiać marchewki, pietruszki, buraczki, groszek cukrowy, bób i całą resztę – miałam robić projekt logistyczny na kartce, żeby wiedzieć gdzie, co i jak ale nie ma na to czasu, więc będzie jedna wielka improwizacja.

2. Mangold (zwany burakiem liściowym) – moje odkrycie z ubiegłego roku.  Zebrałam w lecie nasiona, trzeba posiać chociaż jeden rządek.

3. Przepikować papryki w końcu, bo przecież już się przewracają!

4. Poczynić rozsadę melonów (tylko kilka nasionek, żeby sprawdzić czy dobre będą). 3 lata temu wyhodowałam arbuzy. Tak po prostu, bez żadnych zabiegów specjalnych. Rosły sobie między drzewami w… hmm… lesie (las mi sięga w niektórych partiach drzew po kolana dlatego hmm) i na jego skraju, wypuszczając pędy daleko aż na grządki z warzywami. Trzeba pamiętać, że arbuzy rozrastają się niczym dynie – mają bardzo długie pędy więc jeśli nie macie do dyspozycji co najmniej lasu po kolana, nie próbujcie tego w domu! Podejrzewam, że z melonami będzie dokładnie tak samo, jednak w moim kodzie genetycznym jest zapisane: „Nie ucz się na własnych błędach” co daje duże prawdopodobieństwo, że melony w tym roku będą. I to nie takie ze sklepu.
Odmiana melona, którą wybrałam to Emir F1 (mieszaniec) – podobno dobrze znosi niskie temperatury i jest odporny na mączniaka rzekomego – to ważne, bo mączniak w dyniowatych to real pain in the ass.

5. Balsamka ogórkowata (momordica charantia) – kolejny tegoroczny dziwoląg. Podobno wszystkie naziemne części rośliny są jadalne – trzeba posiać kilka nasionek, żeby sprawdzić czy faktycznie są.

6. Kwiecień to również czas na rozsadę dyni i cukinii. Wprawdzie można je siać wprost do gruntu w późniejszym terminie, ja jednak zrobię rozsadę, żeby mieć większą kontrolę nad ilością sadzonek z każdej odmiany.

cukinia

dynia hokkaido

Dyniowate
Na nadchodzący sezon przewidziałam tylko dwie odmiany cukinii (żółta – Goldena i zielona – Black Beauty) – i tylko po dwa, trzy krzaczki każdej z nich, bo muszę zostawić miejsce na dynie, których będę mieć ok. 10 odmian, a nie mam dziesięciu hektarów pola niestety. Smak dyni to też moje niedawne odkrycie, ale odkąd spróbowałam kiedyś pieczonej Hokkaido nie wyobrażam sobie zimy bez dyni. Uwielbiam to warzywo za smak i uniwersalność oraz łatwość przechowywania. W ubiegłym roku miałam 3 odmiany: Hokkaido, Muscat de Provence i Butternut Squash (dynia piżmowa). W tym sezonie postanowiłam poszaleć i oprócz powyższych dojdą jeszcze: Buttercup, Marina Chioggia, Acorn Squash ‚Table King’, Sweet Dumpling, Blue Moon no i dynia olbrzym – Giant. Tej jestem najbardziej ciekawa – zobaczymy jak duża urośnie 🙂
Główna wada posiadania dyni na polu – trzeba mieć sporo miejsca na działce.
Główna zaleta posiadania dyni na polu – nie natyrasz się za bardzo, bo kiedy dynie zarosną teren, nie będzie trzeba ani gracować ani w ogóle nic robić. Dopiero na jesieni wejść z maczetą 😉 I plony wozić taczkami.

dynia zastosowanie
Jeśli kogoś interesują dynie i cukinie – na profilu Pinterest: TU (KLIK)  zrobiłam sekcję dedykowaną tym warzywom.
Dynie dość dobrze się przechowują – swoje trzymałam na nieogrzewanym strychu, ostatnią jadłam jakiś miesiąc temu 🙂

dynia muscat

O uniwersalności dyni w kuchni napiszę innym razem, tymczasem update bambusowy: (dla tych co mnie śledzą na fejsie i wiedzą o co się rozchodzi) – Pierwszy bambusik wykiełkował (yeeeey!) – to jeszcze jeden dowód na to, że lato jest 😉