Uwaga – ostrzeżenie! Wpis tylko dla kociarzy! Czytanie przez niekociarzy grozi żyganiem tęczą i  wklejaniem zdjęć małych kotełków na fejsbuki w dalszej konsekwencji.


Podejrzenie, iż kicia nas nie lubi wyszło, gdy nagle na wsi przestała się do nas przyznawać chwilę po pierwszym postawieniu łapy na wiejskiej ziemi. To syndrom sztokholmski – Bobby postawił diagnozę – Ofiara porwania udaje, że ma jakieś uczucia względem porywaczy. To całe mruczenie i przymilanie się to był blef, instynkt samozachowawczy. Jaka ofiara! – oburzyłam się – sam wcześniej mówiłeś, że to MY jesteśmy dla niej jak personel! … co nie przeszkadza zakładnikowi wykorzystywać porywaczy do swoich celów – dokończył Bobby – taki upgrade sztokholmski.

Możesz zabrać kota ze wsi ale nie zabierzesz wsi z kota

Z Bonzem znamy się od maleńkości. To wiejski kot, który dzieli swoje życie pomiędzy dwa światy – miasto i wieś – zupełnie tak jak my. Zimą rości sobie prawa do naszej kanapy, zajmując 5 razy więcej miejsca niż potrzebuje, a latem zmienia się w wolnochodzącą tropiącą panterę, przynoszącą wszelkiej maści myszy, krety i inne niezidentyfikowane szczeżuje. Zdobycze zależnie od humoru przynosi w prezencie swoim „niedożywionym zakładnikom” lub kładzie sobie żywą ofiarę obok miski z kocim żarciem (sadyzm 5 stopnia!). O ile w zimie koteł ma gdzieś bycie wolnochodzącą panterą i chwali sobie wizerunek kanapowca mieszczucha, tak na wiosnę, gdy już robi się cieplej, a gołębie za oknem wkurzają do tego stopnia, że warczy na nie niczym buldog francuski, robimy kotu transfer. W plenerze stroi fochy i nie chce podejść ani dać się pogłaskać nawet przy próbie przekupstwa kabanosem o zapachu łososia, trzymając się na bezpieczną odległość od nas, porywaczy. Pańciofobia mija dopiero po całym dniu, kiedy koteł się zmęczy na tyle, żeby przyswoić jakieś legowisko do spania. A gdzie może być najlepsze legowisko w zimną, wiosenną noc, jeśli nie u swojego „porywacza” w podołku?

Przy okazji, opierając się na własnym doświadczeniu oraz analizach koteło-behawioralnych i obserwacjach poczynionych w ostatnich dwóch latach zebrałam garść przydatnych informacji z zakresu kociego entertajmentu dla osób planujących przygarnięcie/zakup kota do mieszkania. Nie ma za co 😀

Top 5 najlepszych zabawek dla kota:

1. Pudełko tekturowe – Nawet jeśli kupisz kotu gustowny (według ciebie) domek z przeznaczeniem „dla kota” zwierzę i tak wybierze pudełko.

najlepsze zabawki dla kota

2. Pudełko tekturowe – Dwie wycięte dziury w pudełku to koci pałac z wyjściem awaryjnym. A wsadź tam rękę – to jakbyś wsadził ją do stawu pełnego piranii.

co kupić kotu

3. Pudełko tekturowe – koteły chyba myślą, że są niewidzialne jeśli tylko schowają głowę. Pamiętam, że w dzieciństwie myślałam podobnie, haha 😉

zabawki dla kota4. Pudełko tekturowe – pułapka na kota. Postaw na podłodze pudełko, a kot na bank wejdzie do środka.

najlepsza zabawka dla kota5. Pudełko tekturowe –  Również na piątej pozycji. Zdziwieni? 🙂 No przecież nie wymyślono jeszcze lepszej rozrywki dla kota!

kot ze wsi do miasta

Wszelkie gadżety i „sklepowe” zabawki kocie są mało użyteczne – służą głównie do robienia hałasu, żeby np. obudzić personel o 3 w nocy (turlanie piłeczki) i zachęcić do wzięcia czynnego udziału w Cat Olympics. Tak więc drogie dzieci, jeśli planujecie mieć kotka w domu, nie inwestujcie w misterne domki dla kotów, mięciusie legowiska i wymyślne zabawki. Kot i tak pójdzie spać gdzie mu się podoba i będzie bawił się czym zechce (np. nowym zestawem kolorowych żelpenów lub fakturą za internet czy photoshopem nawet). Zejdźcie na dół do spożywczaka po pudełka tekturowe oraz zainwestujcie w porządny drapak. O innych zapotrzebowaniach koteł zapewne Was poinformuje 😉

kot wychodzący w bloku