GRUDZIEŃ PACHNIE POMARAŃCZAMI

cytrusy sezon

Co jeść w grudniu (oprócz karpia)? Zgodnie z ostatnimi obiecywankami kontynuuję rozpiskę warzywno – owocową na kolejny miesiąc. Grudzień być może jest uboższym miesiącem w zielone produkty, ale za to zaczął się sezon na cytrusy! Cieszmy się więc i obkupujmy na kilogramy w pomarańcze i cytryny, bo nigdy później nie będą one tak dobre jak teraz (i takie tanie…) Nie żałuj więc sobie cytryny do herbaty!  Ale po kolei: Co kupisz w warzywniaku i na targu? Poniżej ściąga:

grudzień warzywa sezonowe

Sezon na cytrusy

Zaczął się sezon na cytrusy. Niestety nie u nas osobiście, ale u naszych niedalekich sąsiadów. Podczas gdy my wydłubujemy z hałd śniegu przemarznięte liście jarmużu, w takiej Grecji w najlepsze zrywają sobie w pomarańczowych gajach dorodne soczyste owoce, a na przydrożnych drzewkach niczym jabłka na wyciagnięcie ręki wiszą dojrzałe granaty. Skąd wiem? No cóż, z niejednego drzewa się jadło 😉

sezon cytrusy

W marketach i na targu można zaobserwować wysyp południowych owoców w cenach niemalże jak za kartofle. Dlaczego? Po pierwsze, bo teraz jest ich najwięcej  – w południowej Europie właśnie trwają zbiory, po drugie – koszt transportu z tych krajów jest stosunkowo niski. Z krótkim transportem ściśle wiąże się jakość owoców. Te europejskie nie muszą dojrzewać w trakcie podróży, tak jak te z Ameryki Południowej. Kraje, kóre sprzedają nam cytrusy o tej porze roku to przede wszystkim Hiszpania i Włochy, ale również Grecja, Turcja i Izrael. Hiszpańska specjalność to słodkie klementynki, z Grecji przyjeżdżają soczyste pomarańcze.

Witamina C jak pietruszka

Jeśli nie lubisz cytrusów, odrobinę zimowej witaminy możesz sobie wyhodować na parapecie. Mówię tu o natce pietruszki. Jak to zrobić? Weź doniczkę, nasyp ziemi, wsadź klika małych pietruszek i podlewaj. W podobny sposób możesz sobie wyhodować szczypiorek (z tym, że musisz podmienić pietruszkę na cebulę). O tej porze roku wszystko co świeże i zielone pachnie sto razy mocniej niż latem.

Jabłka

Powszechnie wiadomo, że z mandarynek nie zrobisz szarlotki, racuchów, kompotu, ani nawet jabłecznika. Nie dodasz ich do surówki z marchewki, ani z selera, dlatego o tej porze roku warto sięgnąć po nasze jabłka. Golden delicious, gloster, gala, jonagold, jonaprince, rubin, szampion… założę się, że w Hiszpanii zazdroszczą nam tylu smacznych odmian jabłek tak jak my im słodkich klementynek 😉 Poza tym jabłka są tanie jak barszcz  – to zdrowa przekąska za śmieszną kwotę. Dodatkowy plus – to świeża przekąska – jabłka leżakują w chłodniach do marca a niektóre odmiany nawet dłużej. A teraz chwila inspiracji jabłkowych – ostatnio zostałam fanką racuchów z tego przepisu. Nie dość, że smaczne i puchate to jeszcze zawierają w sobie pure z dyni, której mam pod dostatkiem. Przepis przetestowałam, kuchni nie podpaliłam i jako osoba, która ma dwie lewe ręce do deserów, polecam.
Jako dziecko nigdy nie byłam fanką jabłek. To dziwne, bo pod nosem miałam ich całe mnóstwo – dziadek miał całkiem spory sad. Tylko dwie odmiany „zgodziłam się” łaskawie jeść, prośbą i groźbą namawiana do jedzenia witamin jako kapryśny dzieciak. Były to starkingi i kosztele. I wiecie co? Tak mi zostało. Tzn. częściowo. Oczywiście jako człowiek dorosły nie marudzę już tak bardzo i zjadam również inne odmiany, ale za starkingami rozglądam się w sklepach do tej pory. A w piwnicy mam tajną skrzynkę zerwanych jesienią koszteli (nomen omen z dziadkowego drzewa, które po tylu latach nadal owocuje).
A Wy? Macie swoje ulubione odmiany?


Przedświąteczne rozkminy o jedzeniu

Kartofle i grzyby – połączenie idealne – tą mądrość posiadłam jakiś czas temu. Niedawno w fazie „mam smaka na ziemniaka” zrobiłam stos kotletów ziemniaczanych, do tego sos grzybowy, gęsty taki i surówkę z kiszonej kapuchy. Powiem szczerze, że wszelkie fusion ą ę wypindrzone dania razem z molekularną kuchnią wymiękają przy tym prostym, poczciwym posiłku. Ogólnie jestem za tym, żeby na co dzień jadać produkty, które kojarzą się stricte ze świetami. Pierogi z grzybami! Po co czekać do świąt? Albo taki barszcz czerwony… I na koniec trochę filozofii kartoflanej 😉

Niektóre rzeczy są stworzone, żeby je zajadać zimą, a zima jest stworzona po to, by się opychać odsmażanymi pierogami z grzybami

P.S. Nie lubię karpia.